sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział XIII " Zabiję tego kto to zrobił" !!!!

Kochani, najnowszy rozdział przed wami. Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam internetu w tygodniu. Ale jest i mam nadzieje, że się spodoba.

Specjalna dedykacja dla moich wariatów :
-Karolina Sz.
-Paulina Sz,
-Kamila O.
Oraz dla mamusi czyli ~Belli z Cała Saga Zmierzch Kocham was :*****


RETROSPEKCJA:
Aro wezwał mnie do siebie, tylko po to, żeby mi podziękować. Nigdy bym się nie domyśliła, ba nawet nie pomyślałabym, że dziewczyna, którą uratowałam przed zasztyletowaniem okaże się córką przywódcy Volturi. Ale dlaczego nie miała na nazwisko Volturi, tylko Volt ? Może jej matka wiedziała, że Aro to wampir i nie chciała, aby Vanessa go poznała? Trudno to już nie moja sprawa, ważne, że od wczorajszego dnia moja rodzina jest bezpieczna. A przynajmniej, nie będą zagrażali nam Volturi. Nasze życie miało być teraz spokojne, niczym nie zagrożone, aż do tego federalnego telefonu mojego ojca, gdy byliśmy na lotnisku……..
-Halo ? Tato.
-Bella!!! Przepraszam, nie wiem jak to się stało. Ja nie, nie. Odnajdziemy ją. Zrobię wszystko. Wybacz mi, zostawiłem ja w aucie tylko na chwilę, musiałem iść zapłacić za tankowanie. To była minuta.
-Tato, o czym ty mówisz?!-O co mu chodzi ?
-RENESMEE!!!, ktoś ją porwał.!-Mój ojciec był zdruzgotany. Cały w nerwach. A ja nie wiem jak to możliwe zdołałam wydusić z siebie tylko cichy krzyk:
-Renesmee!, moje dziecko!-Carlisle zabrał mi telefon by uspokoić mojego ojca. A ja stałam jak słup. Nic do mnie nie dochodziło. A potem moje oczy zamgliły się, zachwiałam się i upadłam.
KONIEC RETROSPEKCJI.
Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.
-Jak to możliwe, że Bella zemdlała?-zapytałem Carlisle’a.
-Ona jest jeszcze młodym wampirem, minęły dopiero 2 miesiące odkąd nastąpiła przemiana. W jej organizmie są jeszcze ludzkie komórki. Najwidoczniej to spowodowało omdlenie. Spokojnie poleży i wróci do siebie.
-A co z Renesmee? Musimy jej szukać, jesteśmy wampirami do cholery!, mamy większe możliwości niż ludzie. !
-Spokojnie, jak tylko Bella się ocknie, pojedziecie do Charliego, uspokoicie go, on się o wszystko obwinia. Wszystko wam opowie, co do każdej sekundy, odkąd tylko się obudził. Znajdziemy, ją.
-Mam nadzieję, nie dopuszczam do siebie myśli, że moglibyśmy ją stracić, co Bella by czuła. Znowu by cierpiała, tak jak wtedy.-Na te wspomnienia aż się wzdrygnąłem.

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI:

Słyszałam o czym rozmawia Edward z Carlisle’m.  Otworzyłam oczy, mój mąż stał nade mną i patrzył na moje nieruchome ciało. Na jego twarzy widziałam ból, strach i poczucie winy. Jak zawsze obwiniał się za porwanie naszej córki. Ale ja wiedziałam, że to nie nasza wina, ani nie mojego ojca, nie! To wina jakiegoś, kretyna, który targnął się na śmierć. Przyrzekłam sobie, że jak tylko znajdę tego drania to go zabiję. Moja świadomość i władza nad ciałem wróciły. Zerwałam się na równe nogi i wybiegłam z pokoju, zanim Edward zdążył zapytać mnie jak się czuję i czy już się czuję dobrze. Pobiegłam do naszego domku, aby się przebrać i potem wrócić pod dom moich teściów, a następnie wsiąść w pierwszy lepszy samochód. Akurat trafiło na volvo Edwarda. Wsiadłam, trzasnęłam drzwiczkami i zapaliłam silnik. Samochód warknął. Nacisnęłam na pedał najmocniej jak potrafiłam i z piskiem opon wypadłam z garażu. Zatrzymałam się przed samymi drzwiami do domu na podjeździe, usłyszałam jak mój mąż bierze kurtkę i idzie w moim kierunku. Wiedział, że wybieram się do Charliego. ……………...................................................................

Pod domem mojego ojca był już wóz z policji, widać, że się martwi i zadręcza. Ale mógł poczekać na nas, z tym wezwaniem policji. Weszliśmy do domu, bez pukania. Charlie siedział na kanapie, obok niego Sue, która go pocieszała, a nad nimi stał przyjaciel taty z policji niejaki Edvin Clark. Ojciec składał właśnie zeznania. Weszliśmy do pokoju, wyglądałam jak tysiąc jeden nieszczęść, widziałam to po minie mojego ojca. Pierwszy odezwał się Edward.
-Witam, panie Clark. Czy już coś wiadomo? Co tam się dokładnie wydarzyło. ?-Zapytał.
-Witam, na razie nic nie wiemy. Pana teść właśnie zeznawał. Myślę, że będzie lepiej jeśli najpierw opowie to wszystko wam.
Charlie, przyjedź na komendę jak będziesz w stanie zeznawać. Do widzenia.-Wyszedł.
A ja od razu rzuciłam się na fotel, by móc wysłuchać co mój ojciec ma nam do powiedzenia.
-Tato, co tam się do cholery stało ?!
-Bella, ja tylko wyszedłem na chwilę zapłacić za paliwo. Przepraszam to moja wina.
-Nie tato, spokojnie to nie twoja wina, niczyja poza tym skur****.
-Charlie opowiedz nam wszystko po kolei, od samego rana.-Dodał Edward.
-Dobrze. No to rano małą zajmowała się Sue, bo ja byłem w pracy. Koło 13.00 wróciłem do domu. Sue gotowała obiad a mała spała. Około 17.00 wsiedliśmy w samochód  i pojechaliśmy odwieść Sue do domu. Wracając zajechałem na stację BP. Mała spała w foteliku, więc nie chciałem jej budzić, biorąc jej ze sobą  do środka. Zamknąłem drzwiczki tylko aby zamknąć, na zamek nie blokowałem. To było zaledwie 100 metrów. Kiedy wróciłem małej już nie było. !! Rozumiesz to nie było jej tam.-zaczął płakać.
-Tato ,spokojnie. Uspokajałam go, choć pewnie gdybym mogła sama bym się rozpłakała.
-Charlie, czy tamtego dnia zauważyłeś, że ktoś was śledzi? –zapytał mój mąż.
-Nie, nikogo nie widziałem. Chociaż…..
-Chociaż co ?!-zapytał,
-Jedną kobietę, spotkałem w środę w parku, gdy byłem z małą na spacerze, a tamtego dnia rano przy ulicy w którą się skręca, aby do nas dojechać.
-Jak wyglądała ta kobieta ?!
-No, jak przeciętna kobieta. Wysoka, brązowe włosy, szczupła. Z tego co zauważyłem miała na sobie  granatowy płaszcz. Była taka dziwna, rozglądała się we wszystkich kierunkach. Oh..Dlaczego ja się nie domyśliłem. Dlaczego !!!!
-Tato spokojnie, tu przecież ja powinnam się najbardziej denerwować to w końcu moja córka.  Moja mała bezbronna  córeczka. Zabije tą wstrętną babę. –Wstałam z fotela i chciałam wyjść, ale powstrzymał mnie Edward. W tamtej chwili byłam na niego za to zła.
-Bello, nie możesz teraz wyjść. Musimy poczekać aż Sue wróci, nie zostawimy go przecież w takim stanie samego. –no tak Sue poszła do apteki po coś na uspokojenie. Oby szybko wróciła, chciałam jak najszybciej stamtąd wybiec i zacząć  szukać tropu. Dzięki bogu, chwile potem w drzwiach pojawiła się Sue. Pożegnałam się z tatą, wzięłam Edwarda za rękę i wyszłam szybkim krokiem z domu.
-Mogę poprowadzić ?-Zapytałam .
-Nie wiem kochanie, jesteś za bardzo zdenerwowana. Jeszcze rozbijesz mi samochód.
-oj nie żartuj sobie.
-Dobrze, możesz. Łap. –Rzucił we mnie kluczykami. Złapałam je od razu. Ruszyliśmy. Zatrzymała samochód dopiero przy stacji benzynowej. Tam ta idiotka porwała moją córkę, więc tam powinnam złapać trop. Edward załapał o co mi chodzi, ale ktoś musiał udawać, że tankuje. Ja zostałam w aucie, ale otworzyłam okno, ja szukałam woni, mojej córeczki, tylko tak mogłam ja odnaleźć, a Edward tankował samochód. Szukałam i szukałam, aż nagle……. Złapałam tą woń, cudowną, słodką woń mojego aniołka. Edward wracał właśnie ze sklepu. Wsiadł do auta, ledwo zamknal drzwiczki a ja ruszyłam pędem………

Z PUNKTU WIDZENIA ALICE:
Widziałam jak Bella złapała trop, jednak martwiło mnie to, że nie widzę mojej bratanicy w wizjach, czy ona… Nie, nie mogła, jest w końcu poł wampirem. A może.. Może ten ktoś uprowadził ją do La Push, przecież Belli też nie widziałam, gdy tam chodziła. Muszę im to powiedzieć. Złapałam za komórkę i wybrałam numer do Belli.
-Halo, Bella, słuchaj mam ważną wskazówkę.
-Alice, ja nie mam czasu na wskazówki. Mów co masz.
-Sprawdźcie w rezerwacie, nie widzę jej w wizjach, ona musi być w La Push.
-Że co ?!, Zabiję tego kundla. !!!
-Bello, to nie Jacob. Ten ktoś po prostu ją tam zabrał, może tylko przejazdem. Ale sprawdźcie to.
-Dobra i tak trop nas prowadził jak na razie w tamta stronę. Ok, Alice jak będziesz mieć coś nowego to dzwoń.
Muszę się skupić. Muszę ją zobaczyć. ……..

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI:
Jechaliśmy do rezerwatu. W samochodzie panowała głucha cisza. Gdy przerwał ją telefon, od Jacoba.
-Halo, cześć Bells, słuchaj mam sprawę, co wy robicie w rezerwacie ?
-co, jak to, przecież ja z Edwardem dopiero co do was jedziemy. Jeszcze nie przekroczyliśmy granicy.
-Jak to nie, przecież wyraźnie czuję Ness. –popatrzyłam na Edwarda, wiedział, co zaraz zrobię. Zatrzymałam auto na poboczu i wyskoczyłam. Zaczęłam biec najszybciej jak potrafiłam. Jacob wiedział, że zaraz będę w rezerwacie, więc nic mi nie groziło. Jedyną zagrożoną osobą, była tamta kobieta. Edward zaparkował gdzieś na poboczu i ruszył pędem za mną. Kiedy tak biegliśmy, coś mi się przypomniało. Zatrzymałam się.
-Wiem!- krzyknęłam.
-Co?. Co wiesz.
-Wiem, kto porwał Renesmee.
-Jak, to skąd ty to możesz wiedzieć.
-Pamiętasz, ten artykuł w gazecie ? O porwaniach dzieci w Seattle?
-Artykuł, pamiętam. Ale myślisz, że to ta sama osoba ?
-Tak, jestem tego pewna, na stacji nie wyczułam żadnego wampira poza małą. To jest człowiek, na pewno, w sumie nawet lepiej latwiej będzie go zabić.
-Bello co ty  mówisz. Nie możemy zabić człowieka.
-Ten człowiek porwał mi córkę, mógł pomyśleć wcześniej. Teraz to jego strata.
-Opanuj się….. Biegnijmy dalej. – Biegliśmy, aż w końcu  słyszałam bicie serduszka mojego aniołka. Przyspieszyłam kroku. Byłam tak rozpędzona, że nie zauważyłam krzaków. Przebiegłam przez sam ich środek, a kiedy się z nich wydostałam zobaczyłam moją córkę na rękach u tej baby.
-Co  ty sobie wyobrażasz ?!-wykrzyczałam. –oddaj mi dziecko! W tej chwili. Bo zrobię ci krzywdę. – Kobieta odwróciła się. Była zaskoczona i przerażona w jednym. Nie mogła się domyślić co zrobiła źle, że ktoś ją odnalazł. Dla mnie ważne było tylko aby odzyskać córkę.
-Oddaj mi dziecko. Już!!!!-Krzyknęłam raz jeszcze, tym razem echo odbiło się głęboko w las. Jacob na pewno mnie usłyszał.
-Na pewno, możesz sobie pomarzyć paniusiu, nie po to obserwowałam was przez miesiąc aby teraz to wszystko zawalić. Nie znajdziesz mnie w życiu.
-Nie denerwuj mnie!
-A co zadzwonisz na policję ? Hahaha, zanim ona tu przyedzie ja już dawno stąd ucieknę. –Wtedy dobiegł tu Edward. Słyszał nasza kłótnie. Ale gdy przybiegł stanął obok mnie i nic nie powiedział. Domyśliłam się, że komunikuje się z Ness. Co jej pokazał ?
-kochanie, Renesmee, spokojnie mama już tu jest. Nic ci nie będzie. Słuchaj tatusia. –Mała popatrzyła na mnie, w oczkach miała łzy. Tęskniła za mną. Rozpłakała się, pszochała a w pewnym momencie zrobiła coś czego się nie spodziewałam.
-Mama ! –wykrzyczała jedocześnie dalej szlochając. Jej pierwsze słowo, moja córka powiedziała swoje pierwsze słowo. To taka cudowna chwila , szkoda, że w takich warunkach. Jednak dalej nie mogłam patrzeć jak moja córka płacze i wyrywa się z objęć nieznajomej. Wyrwałam się z miejsca, ruszyłam w ich kierunku……………

8 komentarzy:

  1. Po 1 zajebisty
    po 2 dziękuję za dedykację
    po 3 rozdział ma dużo emocji ;D i mam nadzieję ,że się w kolejnym też tak będzie ^^
    Czekam na kolejną notkę.
    Karolina Sz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak.
    Ty nie umiesz pisać? Pamiętasz tak mi kiedyś powiedziałaś.

    Ale to co czytam,sama chciałabym mieć taki talent do pisania. To jest po prostu genialne te emocje, nie wiem jak ty to robisz, ale brak mi słów.
    Pozostaje mi tylko i wyłącznie czekać na kolejną notkę.
    Mam nadzieję, że kolejny będzie tak samo dobry jak ten.
    Pozdrawiam!
    Izabella Chróst (Bells z Cała Saga Zmierzch)
    PS. Dzięki za dedykację

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, dziękuję ci kochanie za takie cudowne ciepłe słowa. :***
      Czekam na 6 komów i biorę się za pisanie nowego rozdziału. :)

      Usuń
  3. super, co za wredny babsztyl, porwać naszą Nessi,
    czekam na kolejny rozdział
    ewi..

    OdpowiedzUsuń
  4. ooooo dziękuje :)
    Fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na kolejny rozdział. Super.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej i to szybko <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. LASKA PISZESZ DALEJ, BO JUZ NIE MOGE WYTRZYMAC CO SIE BD DZIALOOO <3
    kOCHAM CIE NORMALNIEEE ^^
    DAWAAAJ JESZCZE <3
    ~~San Drus

    OdpowiedzUsuń