Pobiegłam za nią, ale zatrzymałam się przed schodami.
Musiałam się pilnować, bo moje zachowanie było obserwowane.
- Edwardzie…. Może byś ją przytrzymał ? – Rzuciła Rosalie i odruchowo zerknęła na małą.
- Rose, ja się kontroluję. – powiedziałam najspokojniejszym tonem, jakim tylko umiałam.
- Bello wybacz mi, ale nie mogę. – Rosalie zaniosła małą na górę.
-Rosalie !! pobiegłam za nią ,ale zamknęła mi drzwi przed nosem.
-Rose, posłuchaj mnie, Bella mówi prawdę, ona się w pełnie kontroluje. – Edward potwierdził to, co usiłowałam wytłumaczyć jego siostrze.
- Na pewno ? –Zapytała z za drzwi.
- Na pewno.- Dodał Edward.
- Rosalie radzę ci posłuchać Belli i Edwarda, bo mała cię zaraz ugryzie.- Krzyknęła Alice z dołu.
- Ale jak to? Alice widzi w wizjach Renesmee ? – Zapytałam Edwarda z niedowierzaniem.
- Tak, odkąd tylko się urodziła.
Zza drzwi dobiegł nas krzyk, a właściwie takie lekko syknięcie.
-Ałaaaa, Renesmee! - Rose najwyraźniej to zabolało.
- A nie mówiłam. – Znowu Alice, tym razem była na górze i po ciuchu otworzyła drzwi zapasowym kluczem. Rosalie siedziała na fotelu kołysząc małą do snu. Kiedy weszliśmy do pokoju od razu wstała. Renesmee dostrzegłszy mnie zaczęła się wyrywać z objęć cioci. Patrzyła na mnie i wyciągała ku mnie swoje małe rączki. Nagle zdziwiona wpatrywałam się w Renesmee, która dotykała właśnie policzka swojej cioci.
- Renesmee, musisz jeszcze poczekać. Mama musi się w pełni kontrolować. – Zabrzmiało to tak jak by Rose z nią rozmawiała.
- Co ..co ona zrobiła ? – zapytała mojego męża.
- A no tak, otóż musisz wiedzieć, że nasza córka ma dar, tak jak ja i Alice czy Jasper.
- Jak to, jaki dar ?- Byłam zdziwiona. No fakt po tak utalentowanym ojcu musiała coś odziedziczyć.
-Mała potrafi za pomocą dotknięcia dłonią czyjegoś policzka, pokazać mu swoje myśli.- Powiedział to z taką dumą, że wiedziałam, że jest szczęśliwy.
- Naprawdę, Rose co ci pokazała? - Rosalie popatrzyła na mnie a potem na małą.
- Pokazała jej, że chce w końcu cię poznać. Mała po prostu domaga się ciebie Bello.- Na moje pytanie odpowiedział mi Edward.
- Ohm. Ja też pragnę cię poznać kochanie. – Mówiąc to patrzyłam na moją śliczną córkę.
-Rosalie możesz mi ją dać?
Dziewczyna nie wiedziała ,co ma zrobić, dopiero gdy Edward podszedł i wziął od niej niemowlaka, dała za wygraną. Edward przytulił nasz skarb i z uśmiechem na twarzy podszedł do mnie.
- No słoneczko, teraz poznasz mamusię, bądź grzeczna i nie gryź. – Zwrócił się do małej a zaraz potem do mnie:
- Proszę kochanie. Oto nasza córeczka.- Znów powiedział to z czcią.
Wzięłam małą ostrożnie na ręce. Tak teraz już pamiętałam jak wyglądała. Pogłaskałam ją po główce i delikatnie nachyliłam się w jej kierunku, by dać jej całusa w czółko. Wyczułam, że zebrani w pokoju zmierzyli już w moim kierunku, a Rose była gotowa zabrać mi dziecko z rąk.
- Spokojnie, ona się w pełni kontroluje. – Pierwszy raz od mojego przebudzenia odezwał się Jasper.
- Dzięki Jas. – Uśmiechnęłam się do niego serdecznie.
Na powrót zajęłam się oglądaniem mojego największego skarbu. Już teraz wiedziałam, że będę bronić jej choćby od tego zależało całe moje życie.
Zauważyłam, że Edward wymienia dziwne spojrzenia z Rosalie.
- O co chodzi? – Zapytałam licząc na odpowiedź.
- Małą trzeba położyć spać. – Powiedziała Rosalie.
- Ale ona chyba nie chce spać. - Do rozmowy wtrąciła się Alice.
- Alice, uwierz mi chce. – Zapewniała ją Rose.
- Rosalie, przestań, nie możesz zrozumieć, że Bella się w pełnie kontroluje!
Poza tym mała zaraz coś Belli pokaże. – Alice broniła mnie, byłam jej za to wdzięczna.
Tak jak powiedziała, mała wyciągnęła rączkę ku mnie i przyłożyła mi ją do policzka. Ujrzałam wszystko z jej perspektywy, siebie tuż po jej urodzeniu się, ją na rękach u Rosalie siedzące przy kominku, siebie gdy leżałam i wiłam się w agonii ognia, Edwarda czuwającego przy mnie, Alice robiącą małej zdjęcia. Mała zatrzymała się na wspomnieniu, które zdarzyło się kilka minut wcześniej. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła mnie „żywą” . Kiedy mała skończyła swój pokaz, pocałowałam ją w czółko jeszcze raz.
Renesmee zaczęła ziewać, więc przytuliłam ją i zaczęłam kołysać do snu. Edward pokazał mi gestem, żebym wyszła do naszej sypialni i tam utuliła małą. Ostrożnie wstałam i wyszłam zostawiając moją rodzinę w pokoju Rosalie i Emmeta. Edward odprowadził nas pod same drzwi sypialni i kazał mi wejść samej:
- Wejdźcie same, ja dołączę za pięć minut. - Pocałował mnie czule w usta a maleństwo w czółko.
Kiedy otworzyłam drzwi, nasz pokój nie wyglądał tak samo jak przed porodem. Wcześniej było tam tylko łóżko, szafka z książkami, oraz ta z płytami i inne drobiazgi. Teraz stało tam nowe łóżko, mocniejsze. Domyślałam się, dlaczego jest z mocnego drewna. Regał z książkami zmienił miejsce, a tam gdzie stał, stało teraz piękne ręcznie wyrzeźbione łóżeczko z różową pościelą w urocze wzorki. Ściana w tamtym miejscu była ozdobiona kwiatkami i motylami. Wiedziałam, kto to urządzał. Jak nic Alice.
- Dziękuję Alice, jest przepięknie.- Szepnęłam, wiadomo, że mnie usłyszała. Chwilę później do pokoju wszedł Edward. Objął mnie w talii i pociągnął lekko za sobą. Usiadł na fotelu, a mnie posadził sobie na kolanach, on pieścił moje włosy a ja usypiałam Renesmee, nucąc, „moją kołysankę”. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Gdyby nie to co Renesmee mi pokazała zanim zasnęła na dobre. Kiedy wiedziałam, że mała śpi już twardo, odłożyłam ją to jej łóżeczka, a sama wstałam i wyskoczyłam przez okno wprost na trawnik za domem, Edward także wstał i natychmiast pobiegł za mną…..
- Edwardzie…. Może byś ją przytrzymał ? – Rzuciła Rosalie i odruchowo zerknęła na małą.
- Rose, ja się kontroluję. – powiedziałam najspokojniejszym tonem, jakim tylko umiałam.
- Bello wybacz mi, ale nie mogę. – Rosalie zaniosła małą na górę.
-Rosalie !! pobiegłam za nią ,ale zamknęła mi drzwi przed nosem.
-Rose, posłuchaj mnie, Bella mówi prawdę, ona się w pełnie kontroluje. – Edward potwierdził to, co usiłowałam wytłumaczyć jego siostrze.
- Na pewno ? –Zapytała z za drzwi.
- Na pewno.- Dodał Edward.
- Rosalie radzę ci posłuchać Belli i Edwarda, bo mała cię zaraz ugryzie.- Krzyknęła Alice z dołu.
- Ale jak to? Alice widzi w wizjach Renesmee ? – Zapytałam Edwarda z niedowierzaniem.
- Tak, odkąd tylko się urodziła.
Zza drzwi dobiegł nas krzyk, a właściwie takie lekko syknięcie.
-Ałaaaa, Renesmee! - Rose najwyraźniej to zabolało.
- A nie mówiłam. – Znowu Alice, tym razem była na górze i po ciuchu otworzyła drzwi zapasowym kluczem. Rosalie siedziała na fotelu kołysząc małą do snu. Kiedy weszliśmy do pokoju od razu wstała. Renesmee dostrzegłszy mnie zaczęła się wyrywać z objęć cioci. Patrzyła na mnie i wyciągała ku mnie swoje małe rączki. Nagle zdziwiona wpatrywałam się w Renesmee, która dotykała właśnie policzka swojej cioci.
- Renesmee, musisz jeszcze poczekać. Mama musi się w pełni kontrolować. – Zabrzmiało to tak jak by Rose z nią rozmawiała.
- Co ..co ona zrobiła ? – zapytała mojego męża.
- A no tak, otóż musisz wiedzieć, że nasza córka ma dar, tak jak ja i Alice czy Jasper.
- Jak to, jaki dar ?- Byłam zdziwiona. No fakt po tak utalentowanym ojcu musiała coś odziedziczyć.
-Mała potrafi za pomocą dotknięcia dłonią czyjegoś policzka, pokazać mu swoje myśli.- Powiedział to z taką dumą, że wiedziałam, że jest szczęśliwy.
- Naprawdę, Rose co ci pokazała? - Rosalie popatrzyła na mnie a potem na małą.
- Pokazała jej, że chce w końcu cię poznać. Mała po prostu domaga się ciebie Bello.- Na moje pytanie odpowiedział mi Edward.
- Ohm. Ja też pragnę cię poznać kochanie. – Mówiąc to patrzyłam na moją śliczną córkę.
-Rosalie możesz mi ją dać?
Dziewczyna nie wiedziała ,co ma zrobić, dopiero gdy Edward podszedł i wziął od niej niemowlaka, dała za wygraną. Edward przytulił nasz skarb i z uśmiechem na twarzy podszedł do mnie.
- No słoneczko, teraz poznasz mamusię, bądź grzeczna i nie gryź. – Zwrócił się do małej a zaraz potem do mnie:
- Proszę kochanie. Oto nasza córeczka.- Znów powiedział to z czcią.
Wzięłam małą ostrożnie na ręce. Tak teraz już pamiętałam jak wyglądała. Pogłaskałam ją po główce i delikatnie nachyliłam się w jej kierunku, by dać jej całusa w czółko. Wyczułam, że zebrani w pokoju zmierzyli już w moim kierunku, a Rose była gotowa zabrać mi dziecko z rąk.
- Spokojnie, ona się w pełni kontroluje. – Pierwszy raz od mojego przebudzenia odezwał się Jasper.
- Dzięki Jas. – Uśmiechnęłam się do niego serdecznie.
Na powrót zajęłam się oglądaniem mojego największego skarbu. Już teraz wiedziałam, że będę bronić jej choćby od tego zależało całe moje życie.
Zauważyłam, że Edward wymienia dziwne spojrzenia z Rosalie.
- O co chodzi? – Zapytałam licząc na odpowiedź.
- Małą trzeba położyć spać. – Powiedziała Rosalie.
- Ale ona chyba nie chce spać. - Do rozmowy wtrąciła się Alice.
- Alice, uwierz mi chce. – Zapewniała ją Rose.
- Rosalie, przestań, nie możesz zrozumieć, że Bella się w pełnie kontroluje!
Poza tym mała zaraz coś Belli pokaże. – Alice broniła mnie, byłam jej za to wdzięczna.
Tak jak powiedziała, mała wyciągnęła rączkę ku mnie i przyłożyła mi ją do policzka. Ujrzałam wszystko z jej perspektywy, siebie tuż po jej urodzeniu się, ją na rękach u Rosalie siedzące przy kominku, siebie gdy leżałam i wiłam się w agonii ognia, Edwarda czuwającego przy mnie, Alice robiącą małej zdjęcia. Mała zatrzymała się na wspomnieniu, które zdarzyło się kilka minut wcześniej. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła mnie „żywą” . Kiedy mała skończyła swój pokaz, pocałowałam ją w czółko jeszcze raz.
Renesmee zaczęła ziewać, więc przytuliłam ją i zaczęłam kołysać do snu. Edward pokazał mi gestem, żebym wyszła do naszej sypialni i tam utuliła małą. Ostrożnie wstałam i wyszłam zostawiając moją rodzinę w pokoju Rosalie i Emmeta. Edward odprowadził nas pod same drzwi sypialni i kazał mi wejść samej:
- Wejdźcie same, ja dołączę za pięć minut. - Pocałował mnie czule w usta a maleństwo w czółko.
Kiedy otworzyłam drzwi, nasz pokój nie wyglądał tak samo jak przed porodem. Wcześniej było tam tylko łóżko, szafka z książkami, oraz ta z płytami i inne drobiazgi. Teraz stało tam nowe łóżko, mocniejsze. Domyślałam się, dlaczego jest z mocnego drewna. Regał z książkami zmienił miejsce, a tam gdzie stał, stało teraz piękne ręcznie wyrzeźbione łóżeczko z różową pościelą w urocze wzorki. Ściana w tamtym miejscu była ozdobiona kwiatkami i motylami. Wiedziałam, kto to urządzał. Jak nic Alice.
- Dziękuję Alice, jest przepięknie.- Szepnęłam, wiadomo, że mnie usłyszała. Chwilę później do pokoju wszedł Edward. Objął mnie w talii i pociągnął lekko za sobą. Usiadł na fotelu, a mnie posadził sobie na kolanach, on pieścił moje włosy a ja usypiałam Renesmee, nucąc, „moją kołysankę”. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Gdyby nie to co Renesmee mi pokazała zanim zasnęła na dobre. Kiedy wiedziałam, że mała śpi już twardo, odłożyłam ją to jej łóżeczka, a sama wstałam i wyskoczyłam przez okno wprost na trawnik za domem, Edward także wstał i natychmiast pobiegł za mną…..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz