niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział V. „Opowieść”



Renesmee obudziła się o świcie. Rosalie oporządziła ją, a my z Edwardem pobiegliśmy na małe polowanie. Ja upolowałam trzy daniele i jedną pumę, on dwie pumy i 3 daniele. Kiedy wróciliśmy mała była akurat karmiona. Rosalie trzymała ją na rękach i gaworzyła do małej, jak małe dziecko.  Usiadłam na kanapie, obok Esme obok niej siedział Carlisle. Nagle zapytał mnie o coś czego się nie spodziewałam.
- Bello. –zaczął.
-Tak. –zapytałam.
- Moglibyśmy porozmawiać ?
- Dobrze.
-Chodźmy do mojego gabinetu.
Wyszliśmy.
-Chciałbym się od ciebie dowiedzieć kilku rzeczy, otóż pamiętasz coś ze swojej przemiany. –Zapytał mnie widać było, że jest tego bardzo ciekaw.
-Cóż, trochę pamiętam.- nie byłam pewna czy powinnam mówić prawdę, może lepiej było skłamać.
- Ohh, to wspaniale. Mogłabyś mi to opowiedzieć.
- Dobrze, no to na początku czułam straszny ból, widziałam jak Edward robi coś z moim brzuchem. Potem zobaczyłam Renesmee, byłam taka szczęśliwa. Ale potem zaczęłam tracić wzrok, coraz słabiej oddychałam. Czułam, że umieram. Choć byłam nie przytomna słyszałam, co dziej się wokół mnie. Najgorszy był ból, podczas przemiany. To był ból nie do zniesienia. Czułam się tak jak bym płonęła. Leżałam nieruchomo. Chciałam stłumić ból. Słyszałam, że do mnie mówicie, ale za długo pracowałam, żeby nic mnie nie bolało, żeby ruszyć się wtedy ból by wrócił. Ale potem spróbowałam ruszyć palcem no i udało mi się, a potem to już wszystko widziałeś.
-Bello dziękuję ci. Naprawdę to dla mnie bardzo ważne.
-Nie ma sprawy. Mogę już iść do małej. –zapytałam.
- Oczywiście, jeszcze raz dziękuję.
Zeszłam na dół, Edward bawił się z naszą córką, która leżała na specjalnym materacyku dla niemowląt. Nagle Edward zamarł. Odruchowo spojrzałam na Alice. Nie myliłam się, miała wizję.
Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, o co chodzi. Czekanie było nie do zniesienia…..

 

-Alice!  Co zobaczyłaś. -  Nadal się nie dowiedziałam.
- Bello spokojnie. Zaraz się wszystkiego dowiemy. – Uspokoił mnie Carlisle.
-Będziemy mieli gościa- Poinformowała nas Alice.
- Kogo? – Byłam zdenerwowana.
-Czy zostawiłaś w domu u Charliego jakieś swoje stare rzeczy. –zapytała Alice.
- Nie.. nie wiem. Chyba tak. Nie brałam wszystkiego, zostawiłam jakieś stare ubrania. A co ?- Moje zdenerwowanie rosło na sile.
-Charlie….- wyjąkała.
- Co, co z nim. Mów! – nie wytrzymałam.
-On wie, wie o wszystkim…….
Ale jak to, nie docierało to do mnie, mój ojciec o wszystkim wiedział. O WSZYSKIM to znaczy o czym? Zamyślałam się, musiałam się tego jak najszybciej dowiedzieć……

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz