wtorek, 26 marca 2013

2 etap konkursu :D

NO to tak, do drugiego etapu przechodzą :
-Agata Ewa Szynal
-Julia Wójcik
-Inga ^^-(Natalia Majerek)

Jako, że tylko te trzy osoby wzięły udział w pierwszym etapie do drugiego mogą zgłosić się nowe osoby. Czyli, że jeśli ktoś z was ma chęć wzięcia udziału to serdecznie zapraszam. Zdjęcie nagrody dodam jak już ktoś się zgłosi. :D
A oto co trzeba zrobić. :D


1) Napisz krótkie opowiadanie na temat tego co mogło stać się Renesmee, że wylądowała w szpitalu.
Praca ma składać się z minimum 1000 znaków.
2) Napisz czyje przygody chciałbyś/chciałabyś czytać z pośród podanych:
-Rose i Emmeta
-Alice i Jasper
-Jessica i Mike
-Nowe postacie :D
Swój wybór uzasadnij :D

3) Napisz kto jest twoim ulubionym bohaterem z sagi i dlaczego. ( min.5 zdań.)
4)Zostań obserwatorem tego bloga  ( po prawej stronie, przed archiwum bloga)
5) Oraz polubić na facebooku te stronki :D


Czas macie na razie do piątku zobaczymy ile osób się zgłosi, na kompie będe pewnie wieczorem więc tak do 20.00. A jeśli się nikt nie zgłosi to przdłuże.

Opowiadania przesyłajcie na mój mail kristew255@gmail.com
W tytule wpiszcie konkurs :D


http://www.facebook.com/pages/Ma%C5%82a-Mi/349509028494628?ref=hl

http://www.facebook.com/KrajewaDreams?fref=ts

http://www.facebook.com/MalaMiBlog

Powodzenia i zapraszam do brania udziału :D

Jesteście cudowni I ♥ you guys ♥♥

Jesteście naprawdę cudowni :***



Jestem szczęśliwa, że mam na blogu aż tyle wejść. Naprawdę. Z tej okazji, chcę ogłosić wyniki 1 etapu konkursu, a właściwie to zakomunikować wam kto dostał się do drugiego etapu i na czym on polega :D Ale czy wy tego chcecie ?? Jesli tak to piszcie w komentarzu :D


Buziaki :****
KriStew

poniedziałek, 25 marca 2013

Informacja :D

Kochani wielu z was pyta mnie kiedy nowy rozdział. 
Otóż pojawi się środa-czwartek do 23.00
Wcześniej nie mam kiedy usiąść.
Czekajcie :***

KriStew


I LOVE COOKIE MONSTER <3 <3





sobota, 23 marca 2013

Zapraszam na czat :D

Kochani nowy rozdział w trakcie pisania, a póki co zapraszam was na czat ze mną :D
Jeśli chcecie pogadać lub po prostu mnie poznać zapraszam na mojego Ask.fm :D
tutaj macie link.
http://ask.fm/MagdalenaKrajewska386

KriStew

piątek, 22 marca 2013

Polecam :)

https://www.facebook.com/SagaZmierzchMiloscWszechczasowBelliIEdwarda


Zapraszam na ta wspaniałą stronkę :D
Kto ogląda Zmierzch ????
Ja obowiązkowo :)


Buźka :**

KriStew

Rozdział XVII „Diagnoza"

OTO PRZED WAMI KOLEJNE DZIEŁO MOJEGO AUTORSTWA. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ WAM SPODOBA I BĘDZIE TYLE SAMO, LUB OCZYWIŚCIE WIĘCEJ KOMENTARZY ILE POD OSTATNIM.

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ:
-PAULINA SZ. DZIĘKI SKARBIE, ŻE JESTEŚ TAKA CUDOWNA ;**
-SAN DRUS(BELLA)
-ASIA DABKOWSKA
-PANI KSIĘŻYCUWKA
-MILENA OBRZUT
-BELLA CHRÓST
-DAWID DANNY SEWASTIANOWICZ
ORAZ EWI. 

DZIĘKI WAM :****


SERDECZNIE ZAPRASZAM DO CZYTANIA :)

ROZDZIAŁ XVII...

Z zawirowań myślenia wyrwały mnie pierwsze promienie słońca, które wpadły do pokoju mojej córeczki przez okno. Edwarda nie było całą noc, był w domu u Cullenów. Prosił mnie, żebym z nim poszła bo nie chciał abym siedziała tutaj sama. Sama zamyślona. Już wystarczającą byliśmy osobno.  Zerwałam się z fotela i przeszłam rundkę po naszym domku. Domku, w którym tak dawno mnie nie było. Widać, że mój mąż tutaj nie sprzątał. Pewnie był zajęty szukaniem mnie i małej. Postanowiłam wziąć kąpiel. Gorąca woda działa na mnie tak kojąco. Ubrania zrzuciłam z siebie w sypialni, wolnym krokiem przeszłam do łazienki. Nasza ogromna wanna była wyposażona w wiele funkcji. Włączyłam sobie masaż. Rozłożyłam się wygodnie, a bąbelki masowały mi plecy. Uwielbiam takie chwile. Kiedy mój masaż dobiegł końca chciałam sięgnąć klawiatury aby go wyłączyć, gdy byłam odwrócona do drzwi plecami coś zimnego musnęło mój obojczyk. Od razu zgadłam, że to Edward. Tak dawno nie mieliśmy wolnej romantycznej chwili tylko dla nas. Błyskawicznie odwróciłam się do niego twarzą. Nasze oczy spotkały się, złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek, znów na niego popatrzyłam po czym złapałam go za ramiona i wciągnęłam do wanny. Woda rozchlapała się po całej łazience. A my śmialiśmy się wspólnie. Mój mąż zaczął całować moją szyję, potem usta. Nadeszła długo przeze mnie długo wyczekiwana romantyczna chwila. Dwie zakochane w sobie osoby pieszczą się w wannie.
-Mówiłem ci, że cię kocham?-Szepnął mi do ucha, gdy wycierałam włosy.
-Hmm. Nie, nic takiego nie pamiętam.- Odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Naprawdę?- Zapytał sarkastycznie, z tym jego cudownym uśmieszkiem na twarzy. Podszedł do mnie i objął mnie talii i mocno do siebie przytulił.
-Kocham cię i nigdzie cię już nie puszczę.- Wyszeptał mi do ucha.
-Nigdzie się nie wybieram.- Odpowiedziałam i pocałowałam go w nos jak małe dziecko.
-Kochanie, musimy pojechać do Renesmee.- Powiedziałam.
-Wiem, wiem, ale przecież jeszcze 10 minut nas nie zbawi prawda?
-Zbawi, zbawi. Nie gadaj tak bo pomyślę, że masz dosyć naszego dziecka. – Popatrzyłam mu w oczy.
-Skarbie nigdy nie będę miał dość ani ciebie i  twojego boskiego ciała, ani naszej córeczki. Dobrze chodźmy. – Zebraliśmy swoje ubrania, a potem pojechaliśmy do szpitala. Przez całą drogę trzymaliśmy się za ręce i co chwila całowaliśmy się.
…………………………………………………………..............

Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.

Byłem taki szczęśliwy. Miałem moją cudowną Bellę przy sobie. Do pełni szczęścia brakowało nam teraz tylko naszej kochanej Nessi. Bella była bardzo przejęta, ja zresztą też. Co też takiego mogło się jej stać, że musiała zostać w szpitalu na noc.
Dojeżdżaliśmy na miejsce. Na szpitalnym parkingu jak zawsze brak miejsc. Na szczęście znalazło się jedno wolne.. Szybko zająłem wolne miejsce, bo nie miałem ochoty krążyć tu pół dnia.
-Kochanie, wzięłaś wszystko?-Zapytałem żony, gdy wysiadła z auta.
-Tak, mam wszystko.- Odpowiedziała zamyślona.
-Na pewno?.
-Tak. Idziemy?-Dopytywała się.
-No dobrze, chodźmy, ale czy na pewno nie bierzesz swojej torebki? – zapytałem ją śmiejąc się.
-Co? Przecież torebkę mam na ramieniu. – Odruchowo złapała się za ramię tak jak by chciała poprawić ramię od torby. A potem spojrzała ze zdziwieniem na mnie jak by chciała powiedzieć
„Nie ma!!”.
-Jest w samochodzie na tylnym siedzeniu.- Powiedziałem, gdy opanowałem swój śmiech.
-Dzięki. Co ja bym bez ciebie zrobiła.
-Zginęłabyś już dawno pod kołami tira.
-Ha ha. Idziemy. – Pociągnęła mnie za sobą w kierunku wejścia do szpitala……..

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI..
Ahh, żartowniś z niego. Od razu gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia, ruszyłampewnym krokiem do recepcji.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry w czym mogę pani pomóc?- zapytała miła młoda pielęgniarka, uczesana w zgrabny warkocz.
-Szukam mojego teścia. Dr. Cullen. Nazywam się Isabella Cullen. A właściwie to szukamy Sali naszej córeczki, podobno w nocy została przeniesiona.
-Ahh, tak. Państwa córeczka jest teraz w Sali numer 23. Jest u niej dr. Cullen.
-Dziękujemy bardzo. Do widzenia.

5 minut później…..

Weszliśmy do Sali, trzymając się za ręce. Carlisle siedział przy łóżeczku małej i mierzył jej tętno.
-Cześć. Coś nie tak z jej tętnem? –Zapytałam zaniepokojona.
-Witajcie, nie z jej tętnem jest wszystko w porządku. To rutynowe badanie. Widzę, że doszliście już do porozumienia.
-Tak. –Oboje odpowiedzieliśmy.
-Dobrze, mała miała już wszystkie potrzebne badania. Myślę, że jeśli wszystko będzie dobrze to dziś zabierzecie ją do domu. Wyniki będą za jakieś 15 minut, więc musicie poczekać. A przy okazji w nocy nieźle dała pielęgniarkom w kość. Jednej o mało nie dziabnęła. Dobrze, że w porę wszedłem do Sali, bo mielibyśmy tu niezły cyrk.
-Ale przecież ona nie ma jadu.
-Ale samo ukłucie jej ząbków bardzo boli i z łatwością przebiła by biednej kobiecie skórę.
-Oh, skarbie nie wolno tak. –Zganiłam ją. Ale zaraz potem wzięłam ją na ręce i przytuliłam do siebie.
-Mamusia, tatuś…..- Krzyknęła a zaraz potem na jej twarzy pojawił się słodziutki uśmieszek.
-Tak to na pewno twoja córka, ma ten sam złowieszczy uśmieszek co ty. –Zwróciłam się do męża.
-Ahh, co poradzić. W końcu to córeczka tatusia.
-Akurat…
Piętnaście minut później do Sali ponownie wszedł Carlisle.
-Kochani mam średnie wieści……


---------------------------------------------------------------------------------

NASTĘPNY ROZDZIAŁ JAK TYLKO BĘDZIE 10 KOMENTARZY I MINIMUM 4800 WEJŚĆ... :))

KRISTEW :**

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział XVI "Wizja, spotkanie cz.2"


ZAPRASZAM WAS NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ. MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ O TYM SPODOBA. PROSZĘ O DUŻO KOMENTARZY WASZE OPINIE SĄ DLA MNIE BARDZO WAŻNE I SĄ DLA MNIE INSPIRACJĄ DO PISANIA NASTĘPNYCH ROZDZIAŁÓW....

BUZIAKI KRISTEW :****


-On tu jedzie !!!- wydobyło się z małych ust Alice.
-Co?, ale kto? Edward?-no mów, wreszcie.
-Tak, domyślił się, że ty też tu będziesz. Zaraz tu będzie. Bello przepraszam cię.
-Nie to nie wasza wina. Ale teraz przepraszam muszę już jechać. Nie jestem jeszcze gotowa na spotkanie z nim. Zadzwonię do was. –Zerwałam się z krzesła, zebrałam swoje rzeczy i pobiegłam w stronę samochodu. Zdążyłam ułożyć dziecko w foteliku i sama usiąść na miejscu kierowcy, gdy zobaczyłam go. Zaparkował przed samym wejściem do kawiarenki. Wysiadł bardzo szybko i wbiegł do środka. Mam bardzo dobry słuch więc wszystko słyszę. Dopytuje się gdzie  jestem. Wie, że tu byłam bo mnie czuje. O nie! Wyczuł gdzie moje perfumy. Odwrócił głowę w moją stronę, patrzy na mnie wzrokiem pełnym bólu, poczucia winy i tęsknoty. Kocham go, ale nie, nie jestem jeszcze gotowa mu wybaczyć. Nacisnęłam na pedał gazu. Moje auto z piskiem opon rusza do przodu. Edward natychmiast wsiada do swojego srebrnego volvo i rusza za mną. Słyszę jak błaga mnie żebym się zatrzymała, ale ja to ignoruję. Udało mi się go zgubić dopiero w centrum. Kiedy byłam na sto procent pewna, że mnie nie śledzi zjechałam na leśną dróżkę prowadzącą do mojego tymczasowego lokum. Wkrótce zobaczyłam letni domek rodziców. Renesmee ciągle spała więc położyłam ją do łóżeczka. Dawno nie rozmawiałam z tatą, więc postanowiłam do niego zadzwonić.
-Cześć tato.
-Cześć córeczko co u ciebie? Coś się stało?
-Nie, nie tak chciałam się zapytać co u ciebie i u Sue.
-A o nas bardzo dobrze, wiesz my…. Planujemy ślub.
-Oh naprawdę, to cudownie. Cieszę się, że ci się poszczęściło. Naprawdę cieszę się, że masz przy sobie taką kobietę jak Sue.
-A co u was ?
-Wiesz, ostatnio pokłóciłam się trochę z Edwardem, ale nie chcę o tym mówić.
-Ale co się stało, wy zawsze byliście tacy zgodni ze sobą.
-Tato, nie chcę o tym mówić.
-Dobrze, już dobrze.
-Dobra tato kończę, bo mała się chyba obudziła. Kocham cię paa.
-Pa córeczko. –Odłożyłam telefon na stolik. A sama poszłam do pokoju, skąd dobiegał płacz mojego aniołeczka. Wzięłam ją na ręce i zajęłam się zabawą z nią. Tak minął nam ten dzień pełen szaleństw.
                                                                       ……………………………………….
Kolejny dzień zaczął się normalnie, najpierw karmienie, przewijanie i zabawa z Renesmee. Tak do południa. Potem musiałam zając się sprzątaniem domu. Małą posadziłam na kocyku i dałam jej klocki i inne zabawki. Sama poszłam do kuchni zaczęłam myć kuchenkę, potem blaty. Następna w kolejce była łazienka. Sprzątanie jej było męczące nigdy nie lubiłam sprzątać łazienek. Sprzątałam i sprzątałam, aż w końcu wyrwał mnie od tego telefon. Zostawiłam szmatkę, którą akurat wycierałam kurze i ruszyłam w kierunku znanej melodii mojego dzwonka. Przelotnie zajrzałam co robi mała, siedziała nadal na kocyku i przytulała misia. Podniosłam komórkę na wyświetlaczu widniało zdjęcia Alice. Ciekawe co ona chce.
-Halo?
-Bello, gdzie jest Renesmee?
- W pokoju, bawi się. A co ?
-Idź do niej, prędko.!!
-Ale co się dzieje?-Miedzy czasie weszłam do salonu.
-Zabierz jej klocki.
-Ale dlaczego?- Kiedy zerknęłam na córkę, wiedziałam dlaczego miałam zabrać jej klocki. Renesmee była cała zsiniała i kaszlała, nie przepraszam ona się DUSIŁA !!!! Podbiegłam do niej natychmiast, telefon rzuciłam w kąt. Nie miałam pojęcia co robić. Ona robi się coraz bardziej fioletowa. W tej chwili nie ważne było, że gniewam się na Edwarda. To on był moją podporą i kimś kto umiał mną potrząsnąć. Właśnie teraz, w tej chwili go potrzebowałam. Zaczęłam lokalizować moją komórkę, leżała przy fotelu. Wyciągnęłam po nią dłoń. Wybrałam numer męża. Byłam zdenerwowana, na pewno jako człowiek z moich oczu lałyby się strumienie łez, byłam na siebie wściekła, że nie wiedziałam co mam zrobić. W końcu odebrał. Zaczęłam wyrzucać z siebie strumienie słów.
-Przepraszam, nie wiem co robić przyjedź, proszę cię. Ona jest cała sina. Proszę cię przyjedź. Dusi się. Przyjedź……- Zaczęłam szlochać tak jak bym płakała, zaczęłam po prostu płakać ale bez łez.
-Bello, spokojnie. Co się dzieje. –Był zdenerwowany nie wiedział co ja wygaduje.
-Sprzątałam dom, wtedy zadzwoniła Alice powiedziała, że mam zabrać Renesmee klocki, poszłam do pokoju a ona była coraz bardziej sina musiała go połknąć. Pomóż mi ona zaraz przestanie oddychać. Proszę cię przyjedź……
-Spokojnie podaj mi adres.. Brzozowa 114 dobrze, już jadę, dam ci Carlisle on powie ci co robić…………

Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA
Wybiegłem z domu, mało nie zbijając szyby w drzwiach. Zapaliłem silnik i ruszyłem. Moja córka się dusi a ja nie mogę jej pomóc. Mam nadzieję, że Carlisle wytłumaczy Belli co ma zrobić. Nie mógłbym pomyśleć nawet, że mógłbym stracić córkę na zawsze. Nie patrzyłem na licznik, ani na policję. Pędziłem aby zdążyć i móc jej pomóc. ………….

Samochód zostawiłem tak jak zajechałem . Po prostu wyskoczyłem z niego i pobiegłem do domu. Słyszałem jak szybko bije serce mojego dziecka. I Bellę, która uspokajała je. Wszedłem do salonu i podbiegłem do  nich, siedzących na podłodze. Bella przytulała mocno Renesmee, kątem okna zauważyłem leżący niedaleko czerwony mały klocek. Klęknąłem naprzeciwko nich.
-Kochanie…-Zacząłem.- A ona otworzyła oczy i popatrzyła na mnie. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Patrzyła na mnie wzrokiem pełnym winy, była na siebie zła….
-Przepraszam-wyszeptała.
-Za co?-Odezwałem się.
-Za to, że tak na ciebie nawrzeszczałam, za to że wyjechałam, za to że przeze mnie o mało nasze dziecko by się nie udusiło, za to, że jestem taka samolubna i nieodpowiedzialna.
-Kochanie, nie przepraszaj to ja powinienem cię przepraszać i błagać abyś mi wybaczyła. To wszystko moja wina, ty nie jesteś temu winna. A z małą już wszystko na pewno dobrze?
-Chyba tak, już oddycha sama. Robiłam wszystko tak jak mówił mi Carlisle.
-Ale ja pojechałbym z nią do szpitala tak dla pewności.
-Dobrze jedźmy.
-Ale najpierw, Bello….
-Tak?
-Proszę cię, wróćcie do domu, wróćcie do mnie. Kocham was i tęsknie.
-Kochanie, oczywiście że wrócimy. Zrozumiałam, że bez ciebie nie wytrzymam nawet dnia. Nawet nie wiesz jak ja tęskniłam. –Nasze pogodzenie się przypieczętowaliśmy namiętnym i długim pocałunkiem.
-Kochanie- zamruczała, gdy tylko oderwała się od moich warg.
-Tak skarbie..
-Przypominam ci, że musimy zawieść córkę do szpitala.
-Oczywiście, jedźmy.- Zebraliśmy się i Pojechaliśmy do szpitala, gdzie czekał już na nas Carlisle. W szpitalu małą od razu zajęli się lekarze. Zabrali ją na różne badania, aby sprawdzić czy aby na pewno jest wszystko w porządku. Carlisle kazał nam pojechać do domu, bo to zajmie trochę czasu. Miał do nas zadzwonić gdy tylko się czegoś dowie. Postanowiłem zabrać żonę i pojechać po ich rzeczy do tego domku, w którym mieszkały. Na miejscu zajęliśmy się pakowaniem ubrań i innych rzeczy. Wszystko zawieźliśmy do naszego wspólnego domu.

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI:

Cieszyłam się jak małe dziecko, że w końcu jestem już z Edwardem. Szkoda tylko, że nasza córeczka jest cały czas w szpitalu i nic jeszcze nie wiemy.  
-Kochanie, a może byśmy tak poszli do Carlisle i się czegoś dowiedzieli?
-Dobrze, chociaż na pewno by zadzwonił prawda?
-No niby tak, ale sam rozumiesz. Chcę dowiedzieć się czegokolwiek. Przecież ona wypluła ten klocek.
-Dobrze kochanie już pójdziemy. Tylko wezmę mój telefon.- Pobiegliśmy przez las, na skróty. Po kilku minutach moim oczom ukazała się leśna polana na której stała piękna willa Cullenów. Tak dawno nie widziałam tego domu. A jeszcze dłużej jego mieszkańców. Weszliśmy z Edwardem do domu. Tam cała rodzina jak zawsze o tej porze oglądała wiadomości.
-Hej kochani.- Powiedziałam nieśmiało.
-Bella! –Wykrzyczeli.
-A wy nie w szpitalu?- zapytała Esme.
-Nie, Carlisle jeszcze nie dzwonił.
-Jak to? Przecież podobno wy już o wszystkim wiecie.
-Jak to o wszystkim, to znaczy?-O co chodzi?, nie wiedziałam. Ale w tej samej chwili zadzwoniła moja komórka.
-Halo?-Powiedziałam.
-Witam. Jestem dr.Werner. Czy rozmawiam z Isabellą Cullen, mamą Renesmee Cullen?
-Tak to ja, co z moją córeczką?
-Cóż…. Proszę panią o przyjazd do szpitala, to nie jest rozmowa na telefon.
-Dobrze już jadę.-Rozłączyłam się. Jak stałam ubrana tak wyszłam, nie uszło to Edwardowi, który razem z całą rodziną rozmawiał w kuchni.
-A ty dokąd ? –zapytał.
-Jadę do szpitala, dzwoniła lekarka Nessi. Mam przyjechać.
-Nie ma mowy, jadę z tobą.
-Dobrze.
-Esme, jedziemy z Bellą  do szpitala. Odezwiemy się.
-Dobrze dzieci tylko dajcie znać……


                                  …………………………………………………………………………………………………
-Dzień dobry, nazywam się Isabella Cullen. Jestem mamą małej Renesmee. Szukam dr. Werner.
-A tak, pani Werner czeka na państwa. Pokój 108. Tam prosto i w prawo.
-Dobrze dziękuję bardzo. –Razem z Edwardem poszliśmy dowiedzieć się co się stało naszemu aniołkowi.
 „ Puk” „Puk” !!
-Proszę.
-Dzień dobry.
-Państwo Cullen tak?
-Tak, to my. Proszę nam powiedzieć co z naszą córką?
-Proszę usiąść. Cóż na początku mieliśmy tylko sprawdzić czy wszystko jest w porządku po zachłyśnięciu.  Co do tego to nic jej nie dolega, nie ma żadnych odłamków klocka. Ale niepokoi nas wynik innych badań, więc chcielibyśmy zostawić państwa córeczkę na obserwację na kilka dni. Czy nie mają państwo nic przeciwko?
-Nie, nie zdrowie naszego dziecka jest najważniejsze.
-Dobrze. Zaraz poproszę pielęgniarkę, zaprowadzi państwa do sali. Będą państwo mogli zobaczyć się z córeczką. Swoją drogą bardzo się za wami stęskniła.
-Dobrze, dziękujemy. Do widzenia. –Wyszliśmy z gabinetu i tak jak nam nakazano poszliśmy do sali, w której był nasz aniołek. Siedziała w szpitalnym łóżeczku, smutna i zapłakana. Ale gdy tyko nas zobaczyła rozpromieniła się i uśmiechnęła.
-Cześć kochanie. Mamusia i tatuś już są z tobą.- Siedzieliśmy u małej w szpitalu około trzech godzin, ale było już późno więc musieliśmy jechać do domu. Carlisle miał tej nocy dyżur więc żadne z nas nie musiało zostawać tutaj na noc. Mimo, że bardzo pragnęłam nie zostawiać tutaj naszego dziecka samego. Całą noc siedziałam w pokoju naszego maleństwa, zastanawiając się co się takiego z nią dzieje, że zatrzymali ją w szpitalu na noc……….


NASTĘPNY ROZDZIAŁ  JAK 

TYLKO BĘDZIE 10 KOMÓW 


niedziela, 17 marca 2013

Hej mam sprawę..

No to tak, nowy rozdział pojawi się niedługo bo mam go już napisanego w całości na komputerze, ale nie mam internetu aktualnie gdyż mam awarię.  Co w nowym rozdziale ???
-Dużo emocji, oraz romantyczne chwile <3

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i nie będziecie się gniewali bo naprawdę nie mam na to wpływu..


Buźka :*******

KriStew

sobota, 16 marca 2013

nowy rozdział.

Kochani tak jak pisałam w poprzednim poscie nowy rozdzial pojawi się w ciągu kilku najbliższych dni. Jestem właśnie w trakcie pisania go....
Aktualnie mam 1074 wyrazy. A póki co jutro dodam  wam 2 etap konkursu :-) 2 i ostatni kiedy wszyscy ci ktorzy nadesłali odpowiedzi na  1 etap sprawdze wszystkie pracę i ogłosz zwycesce :-)

 Czeka fajna nagroda :-) wszystko niedługo

Buziaki  :-*:-*:-*

KriStew

środa, 13 marca 2013

2 etap i nowy rozdział. info..

Kochani pewni się na mnie gniewacie :-( ale macie prawo. Miałam dodać nowy rozdział i  2 etap konkursu ale znowu się rozchorowalam i nie mam na nic siły... Na dodatek w sobotę są urodzinny mojej przyjaciółki i bardzo chciałabym pójść. ale jeśli nie wyzdrowieje nie pójdę :-(:-(:-(  Jutro postaram sie zacząć pisać ale nie obiecuje bo na prawdę nie mam na nic siły... Na


Buziaki  :-*:-*:-*:-*:-*:-*

niedziela, 3 marca 2013

Nowy rozdział

Przepraszam, ale się nie wyrobiłam i nie dodam dziś nowego rozdziału. Jutro po szkole będę go kończyć i dodam jutro wieczorem. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że nie będziecie mi mieli za złe. W zadośćuczynieniu powiem wam, że w następnych rozdziałach będzie się dość dużo działo miedzy innymi z Nessie, oraz oczywiście Edwellą. :)
Ale nic więcej nie zdradzę.
Do napisania jutro ...
Buziaki :****

KriStew

Nowy rozdział. Data publikacji. :D

Świetnie się spisaliście i tak jak prosiłam jest już 7 komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Nowy pojawi się dziś pod wieczór. Bo muszę skończyć robić tło na mojego i siostry bloga. A zaraz potem biorę się za przepisanie rozdziału na komputer. Jutro szkoła ;////// Na szczęście nie mam nic zadane. Ani jutro nie mam żadnego sprawdzianu. Moge siedzieć do późna na komputerze :)
No to ja biorę się do pracy. Czekajcie nowy rozdział około 18.30-20.00
Może wcześniej...

Buźka :****

Wasza KriStew <3

sobota, 2 marca 2013

Rozdział XV "Spotkanie, wizja " cz.1

Przed wami najnowszy długo wyczekiwany 15 rozdział. Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam, ale miałam kilka problemów i zero wolnego czasu.
mam nadzieję że się wam spodoba. Bardzo proszę o komentowanie :)
Oraz zapraszam do brania udziału w konkursie :D
Jest to pierwsza cześć rozdziału XV kolejna pojawi się jak będzie 7 komentarzy :)

Rozdział dedykuję :
-San Druś -jeśli źle napisałam to przepraszam
-Izabella Bella Chróst
- Paulina Cieślak.
Dzięki wam kochane :*****








Rozdział XV „ Spotkanie, wizja”


Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.
Co mam zrobić. Przecież się nie poddam, muszę je odnaleźć. Ale jak? Alice mi nic nie powie. Co ja mam zrobić?!
-Nie martw się chłopie – To Emmet.- na pewno ją znajdziesz.
-Łatwo ci mówić.-rzuciłem od niechcenia.- Gdybym tylko wiedział, że u nich wszystko w porządku. Byłbym spokojniejszy.
-To się nie martw. Dzwoniła do mnie Alice, mówiła, że rozmawiała z Bellą. U nich wszystko jest w porządku. Mają się dziś spotkać, ale nie wiem gdzie.- Dołączyła do nas Rose.
-Co?! Rosalie dowiedz się gdzie one mają być.-Byłem zdenerwowany, ale nagle poczułem jakąś nadzieję. Nadzieję, że uda mi się przekonać Bellę aby wróciła.
-Nie mogę ci nic więcej powiedzieć, bo mi zabroniły.
-Dlaczego ona tak to wszystko utrudnia?!- Musiałem ochłonąć i wszystko przemyśleć. Pobiegłem do lasu………

Z PUNKTU WIDZENIA ROSALIE.
Jak na tą sytuację przyjął to dobrze. Mam tylko nadzieję, że nie usłyszy mojej rozmowy. Są pokłóceni już tydzień a odkąd się zeszli nie rozstawali się na krok. A to trwa już tydzień. Dobra muszę zadzwonić tak jak obiecałam. Sięgnęłam do kieszeni dżinsów po telefon i wybrałam numer. Trzy sygnały i usłyszałam głos.
-Halo?
-Cześć Bells.
-Hej, no i co powiedziałaś mu to co miałaś ?
-Tak, nie ukrywam że się mocno zdenerwował. Ale to przez to, że za wami tęskni.
Dobra pogadamy jak się zobaczymy. Lecę, już. Za pół godziny tam gdzie ostatnio. Paaa.-Rozłączyłam się.
-Emmet !!!!- Krzyknęłam.
-Co ?- usłyszałam dobiegający z kuchni głos.
-Wychodzę.
-Gdzie?
-Na zakupy.
-A dobra, milej zabawy.
-Dzięki. –Pocałowałam go na pożegnanie i wyszłam. Ruszyłam na spotkanie.
Z PUNKT WIDZENIA BELLI:
Renesmee wstała dziś bardzo wcześnie, czym mnie zaskoczyła bo bardzo lubi sobie pospać. Po nakarmieniu jej włożyłam ją do kojca z zabawkami. Umiała już sama siadać, więc mogłam ja spokojnie tam zostawić i zająć się sprzątaniem domu. Dziś po południu miałam spotkać się z Alice i Rosalie, więc musiałam się streszczać.  Posprzątanie domu zajęło mi 15 minut. Potem obudziła się Nessi więc nakarmiłam ją i przebrałam w uroczą kremową sukienkę , białe rajstopki i na to wszystko biały kożuszek. Na główkę założyłam jej prześliczny jasny kapelusik z różową wstążeczką. Obie byłyśmy gotowe do drogi. Zapakowałyśmy potrzebne nam rzeczy w tym wózek, i pieluchy. Jechałam wolno, nie spieszyło mi się. Na miejsce dotarłam po około 40 minutach. Kawiarenka, w której się umówiłyśmy była nieduża, ale urządzona w bardzo dobrym stylu. Wszystko pasowało do siebie idealnie. Wyciągnęłam z bagażnika wózek, a potem torbę z pieluchami i wszystkim co potrzebne przy dziecku. Wyjęłam Renesmee z auta i położyłam ją do wózka, bo ciągle spała. Weszłam do środka, stolików było około dziesięciu. Wybrałam stolik na uboczu, aby nikt nam nie przeszkadzał. Zajęłam jedno z miejsc i czekałam na dziewczyny. Niedługo potem ktoś zasłonił mi oczy, natychmiast wiedziałam, że to Alice bo poznałam jej  perfumy.
-Alice!- Wstałam z krzesła i obróciłam się. 
-No cześć. Ale się stęskniłam, a gdzie moja ulubiona bratanica !!-Krzynęła.
-Cii, nie krzycz. Ona śpi. Dziś bardzo wcześnie wstała.
-A no dobrze.  To opowiadaj kiedy wracasz do domu.
-Alice, rozmawiałyśmy o tym. Zmieńmy temat.
-Dobra, dobra.-Siedziałyśmy tak chyba ze trzy godziny, rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się i miło spędzałyśmy czas. Wszystko było cudownie, gdyby nie wizja Alice. W pewnym momencie jej oczy zamgliły się, a ona stała się nieobecna.
-Alice !! Alice co widzisz ?!-dopytywałam się……………….

Przed wami 1 etap konkursu :D


Ok kochani przed wami 1 Etap konkursu.
Każdy kto zgłosił się niech robi to co trzeba, zapraszam także tych, którzy jeszcze nie zapisali się do konkursu. :)

1 etap polega na uzupełniance. Trzeba będzie uzupełnić luki, oraz będzie trzeba napisać odpowiedzi na pytania. No to powodzenia :D

1) Uzupełnij luki:
Wampirza-Miłość-Moja-Historia to blog założony przez _ _ _ _ _ _ _.
Założony __.__.13. r
opowiada historię fan fiction na podstawie _ _ _ _  _ _ _ _ _ _ _ _.
W ostatnich rozdziałach  Bella i Edward pokłócili się ponieważ ......................

Blog ma już  _ _ rozdziałów. :)


2) odpowiedz na pytania.


- Jak mam na prawdę na imię ?
-Ile mam lat?
-Kiedy został założony mój blog ?
-Ile mam juz rozdziałów ?
-Ile mam wejść ? ( zaokrąglij do 1000)
-Jak ma na imię córka Aro ?
-Gdzie przebywa obecnie Bella z Renesmee ???

Powodzenia i zapraszam do udziału. :D
Niedługo nowy rozdział i drugi etap konkrsu :D

To wszystko w pierwszym etapie zapraszam do brania udziału i powodzenia :***