poniedziałek, 13 maja 2013

Mam do was pytanie:

Mam do was takie pytanie, które mnie nurtuje już dawno.

Czy są wśród was jacyś fani Violetty ?
Chodzi mi  o disney'owski serial. 

Bardzo ważne więc proszę przyzawajcie się :D

PS. Rebeka D nie liczysz się :D

sobota, 4 maja 2013

Przedsmak

Dobra no to tak, żeby nie dać wam 300 słownego rozdziału postanowiłam skończyć jutro. A żeby chociaż w pewnej części wypełnić obietnicę, że wam go dam dostaniecie jego przedsmak.
Mam nadzieję, że rozumiecie bo bardzo chce mi się już spać. No to macie i proszę o opinię czy dobry początek bo muszę wiedzieć czy mam coś jutro w nim zmienić czy nie.

Rozdział 19 "Świat jest inny niż ten, w którym myślałeś, że żyjesz"
Kolejny dzień kolejne obowiązki. Po upojnej nocy z Edwardem bardzo wcześnie zabrałam się za swoje obowiązki. Najpierw wstałam i  ubrałam się w brzoskwiniową spódniczkę i białą koszulę z rękawem 3/4. Do tego wysokie piaskowe szpilki. Włosy rozczesałam i zostwiłam rozpuszczone. Zrobiłam delikatny aczkolwiek bardzo kobiecy makijaż. Kiedy skończyłam poszłam przygotować dla renesmee kaszkę. Wybrałam z szafki odpowiednie opakowanie, akurat dzisiaj wypadało na truskawkową i zalałam je wczesniej zagrzanym mlekiem.
Potem szybko posprzątałam w salonie i w sypialni. Kiedy usłyszłam pierwsze poranne śmiechy naszej pociechy, wiedziałam, że to już pora na jej śniadanko. Zabrałam ze stołu butlkę z kaszką i zaniosłam mężowi.
-Prosze kochanie dziś twoja kolej.....

Jak myślicie ??

Hejka. Ja myślicie co takiego wydarzy się w dzisiejszym wieczornym rozdziale ??
Kto będzie najbliżej dostanie niespodziankę :D(znajomość poprzednich rozdziałów. Podpowiedź: Coś co Edwella mieli zrobić przed porwaniem Renesmee. :D )

Macie czas do 18.00 :****


środa, 1 maja 2013

JUŻ JUŻ WY NERWUSY :D


Kochani tak jak pisałam, nowy rozdział jak 6666 wejść i 20 komentarzy. Wypełniliście zadanie więc jutro wieczorem pojawi się nowy rozdział. :D
A póki co. Byłam dzisiaj na kręglach z koleżankami i było bardzo fajnie :D
Wygrałam !!!!

Jeśli chcecie abym dalej pisała rozdziały to musicie coś dla mnie zrobić.
Mianowicie musicie  polubić tą stonkę. Dopiero zaczynają a są bardzo fajni :D
Robią codziennie zabawy, quizy i piszą bardzo fajne opowiadania, są tam 3 adminki:
~Violetta
~Angie
~Naty

Każda z nich pisze codziennie po każdym odcinku rozdział w formie pamiętnika jako swoja bohaterka.
Pojawił się już pierwszy rozdział z perspektywy Angie.

Serdecznie zapraszam na tą zajebistą stronkę "D Proszę polubcie a pomożecie im :D




https://www.facebook.com/BoViolettaToMojSwiat

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 18 "Ona nie jest twoja"

Bardzo was przepraszam za moją ostatnią nieobecność. Nie mam internetu aktualnie bo znowu  mam awarię :(( A jak chciałam coś napisać to nie wiedziałam jak posklejać mój pomysł w całość. Ale już jest i mam nadzieję, że wasze opinie będą wyczerpujące. Bardzo proszę o duuużo komentarzy i poleceń :D



Średnie wieści? Co to może znaczyć?
-Co masz na myśli?-zapytałam mocno już zdenerwowana..
-Cóż, jak wiecie Renesmee miała przeprowadzane badania krwi. Nie wspominam tu już nawet o tym, że musiałem wymyślać dzikie teorie w związku z jej ilością czerwonych krwinek. Ale cóż przechodząc do konkretów. Nie wiem jak to możliwe, ale z badań krwi wychodzi na to, że mała nie jest twoją córką Edwardzie.
-Słucham!!! –krzyknęłam.
-To nie możliwe…-Edward zamyślał się nad tym co właśnie powiedział mu jego ojciec. Przecież to nie było możliwe jedyną osobą z którą kiedykolwiek łączyło mnie coś intymnego to mój mąż Edward. Poza tym mała ma po nim kolor włosów, kolor oczu, i ma jego nos. To niemożliwe, że Renesmee nie jest córką Edwarda. A on stał w sali jak słup i patrzył na mnie.
-Edward....-I ciągle cisza. Carlisle opuścił pokój aby dowiedzieć się o błędach podczas wyników.
-Kochanie przecież wiesz dobrze, że ja …….
-Wiem.-Takiej reakcji się nie spodziewałam. Myślałam, że jak każdy facet będzie się wydzierał i oskarżał o zdradę. Ale on wiedział, że tylko jego kocham i że to pomyłka.
-Wiem, że kochasz mnie tak mocno jak ja kocham ciebie i  że nigdy byś mnie nie skrzywdziła. To na pewno jakiś błąd a Carlisle to wyjaśni. Nie przejmujmy się tym.
……………………………………………………………………………………………………………………
15 minut później…
Do pokoju wszedł Carlisle.
-Słuchajcie to pomyłka,  pielęgniarka pomyliła próbki krwi. Teraz jak powiedziałem jej osobiście wasze grupy krwi zrobiła testy od nowa. Wszystko jest w porządku. Mała zaraz dostanie wypis i możecie zabrać ją do domu.
-Oh, całe szczęście.-dodałam na koniec przytulając się do Edwarda.
-Od razu wiedziałem.
-Skąd? –zapytałam patrząc na niego z niedowierzeniem.
-No pomyślmy….
-A no tak, czytasz w myślach.
-No właśnie. A teraz spakuj rzeczy naszego brzdąca a ja pójdę po ten wypis.
-Dobrze, ale zaraz wracaj. –Szybko zabrałam wszystko co wcześniej przywiozłam i po 10 minutach wszystko było gotowe. …
_____________________________________________________________________________________________________________
Godzinę później w domu Belli i Edwarda.

-Skarbie, dawno nie byliśmy na polowaniu może się wybierzemy dziś jak mała zaśnie?
-Ale, jak to. Nie zostawię jej samej.-Szczerze to nie miałam ochoty jej zostawiać . Wystarczyła mi ta rozłąka w czasie gdy była w szpitalu.
-Nie, nie spokojnie, Rose do niej przyjdzie. To co idziemy?
-No dobrze. Ale wracamy jak najszybciej.
-Oczywiście. –Jak tylko będziemy mieli dość, wracamy do domu.
-Zadzwonisz do Rosalie czy ja mam to zrobić?-Zapytałam.
-Ja pójdę zadzwonię a ty wykąp małą i połóż ją spać.
-Dobrze.-Wzięłam córkę na ręce i udałam się w stronę łazienki, gdzie wcześniej przygotowałam kąpiel z bąbelkami i ulubioną kaczuszką Renesmee.
-A teraz kładziemy się, na przewijaczku i pozbywamy się tych śpioszków. –Po rozebraniu dziecka wzięłam ją z powrotem na ręce i włożyłam do wanienki.
-O paa. Zobacz skarbie masz tutaj swoją ulubioną kaczuszkę. –Próbowałam ją zająć aby mi się nie rozpłakała jak ostatnio. Umyłam ją już całą, a potem jak zawsze miałyśmy się pobawić chwilkę kaczuszką. Ale mój aniołek zamienił się w diabełka i rozpłakał na cały dom. Ja jak każda matka natychmiast zaczęłam ją uspokajać. Ale moje starania poszły na marne. Zmęczona sytuacją  położyłam głowę na ramie od wanny. Myślałam, że dziecko nie przestanie mi płakać, ale nagle ona zaczęła się śmiać. Podniosłam szybko głowę zszokowana i okazało się, że nade mną stoi Edward z uśmiechem od ucha do ucha i głupimi minami.
-Mogłaś powiedzieć, że potrzebujesz pomocy i odpoczynku.-Złapał mnie za ramię i podciągnął do siebie. Stałam teraz wtulona w jego tors.
-To może po polowaniu spędzimy trochę czasu razem. Hmm.-Pocałował mnie..
-No nie wiem, może będę na tyle zmęczona, że padnę trupem na łóżko i zasnę.-Popatrzył na mnie. I oboje wybuchliśmy śmiechem.
-Dobrze idź odpocznij, a ja dokończę z małą.
-Dobrze idę. Tylko nie zapomnij o oliwce, stoi na półce.
-Czyżby moja własna żona nie wierzyła, że nie potrafię zająć się niemowlęciem? Kochanie nie robię tego pierwszy raz.
-Tak, wiem, wiem. ….
Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA…
Po zrobieniu tego co miałem zrobić oddałem córkę żonie, aby ją utuliła do snu. A sam zadzwoniłem do siostry aby się nią zajęła pod naszą nieobecność.
-Halo..
-Hej Rosalie . Mam do ciebie sprawę.
-No co tam.
-Chcieli byśmy z Bellą wyjść na polowanie, ale nie mamy z kim zostawić małej. Mogłabyś się nią zająć?
-Jasne. Za ile mam być.
-Bella ją właśnie usypia, więc możesz już przyjść.
-Dobra zaraz będę.
-Ok, dzięki. Do zobaczenia.
-Paaa.
-Bella ! –zawołałem. Moja żona z prędkością wampira zjawiła się w salonie.
-Cichooo!! –Krzyknęła.
-Dopiero co udało mi się ją uśpić.
-Przepraszam. Nie wiedziałem. Rosalie już tu idzie.
-Dobrze. Ja jestem już gotowa a ty?
-Tak. No to biegniemy. Rosalie już tutaj dobiega a ja powiedziałem jej, że my wyjdziemy chwilę przed nią.
-No to ….. Goń mnie.-Zawołała, szybko pocałowała mnie w policzek i zniknęła w lesie. Zacząłem ją gonić……
Z PUNKTU WIDZENIA BELLI
Biegłam najszybciej jak potrafiłam. Czułam, że Edward mnie dogania musiałam m jakoś uciec. Tylko jak? Postanowiłam, że schowam się na drzewie. Wskoczyłam na najbliższe drzewo i skryłam się w gałęziach. Gdy zauważyłam męża pod drzewem zamarłam. Śmiesznie było widzieć jak stoi tam na dole, czuje mnie ale nie widzi. Wołał mnie i wołał. W końcu zebrałam się i skoczyłam na dół. Nie przypuszczałam, że nie wyjdzie mi to tak jak chciałam i wylądowałam w ramionach Edwarda.
-Mam cię.-zawołał.
-Ahh ale to ja miałam cię zaskoczyć.
-A wyszło na odwrót. I jak najedzona?
-Yhym. Więcej nie zmieszczę.
-No to wracamy. –W drodze powrotnej tak jak  poprzednio ścigaliśmy się. Tym razem wygrał Edward. Gdy do niego dobiegłam stał oparty o drzwi do domu i czekał na mnie. Weszliśmy do domu, ale siostry Edwarda już nie było. Zdziwiłam się bardziej gdy weszłam do pokoju Renesmee zobaczyć czy śpi. Jej też nie było.
-Edward!!!!
-Spokojnie, Rose zabrała ją ze sobą.
-Ale dlaczego?
-Bo ją o to poprosiłem.
-Nie mówiąc mi o tym?
-Nie.
-Może mi to wytłumaczysz?
-No dobrze. Poprosiłem siostrę aby wzięła ze sobą naszą córkę do domu, po to abyśmy mieli wolny wieczór.
-Ty, intrygancie.
-Tak, wiem jestem genialny.
-Czy ja wiem.
-Ej. To ja to dla ciebie robię a ty mi nie przyznajesz racji. Pfff.
-Ok, ok daj mi piętnaście minut i ci to wynagrodzę.
-Nie mogę się doczekać. –Pobiegłam do sypialni, wyjęłam z szafy seksowną koronkową bieliznę. I pobiegłam do łazienki. Umyłam włosy, zęby. Ogoliłam nogi. Po dziesięciu minutach byłam gotowa.
-Jestem już. –Powiedziałam stojąc w drzwiach, jedną ręką oparta o futrynę.
-Jesteś najpiękniejszą żoną na świecie.  Mówiłem ci to?
-Czy ja wiem, może z raz. –Wskoczyłam do łóżka. Edward zaczął mnie całować. Zapowiadała się cudowna noc…………



Mam nadzieję, że się podobał. Następny rozdział jak będzie 6666 wejść :D I minimum 20 komentarzy. Do nexta :******





Nowy rozdział :D

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nowy rozdział !!!!

Uwaga nowy rozdział pojawi się już w tym tygodniu.
jak tylko pod tym postem bedzie 15 komentarzy :D
:DDDD


KriStew

wtorek, 26 marca 2013

2 etap konkursu :D

NO to tak, do drugiego etapu przechodzą :
-Agata Ewa Szynal
-Julia Wójcik
-Inga ^^-(Natalia Majerek)

Jako, że tylko te trzy osoby wzięły udział w pierwszym etapie do drugiego mogą zgłosić się nowe osoby. Czyli, że jeśli ktoś z was ma chęć wzięcia udziału to serdecznie zapraszam. Zdjęcie nagrody dodam jak już ktoś się zgłosi. :D
A oto co trzeba zrobić. :D


1) Napisz krótkie opowiadanie na temat tego co mogło stać się Renesmee, że wylądowała w szpitalu.
Praca ma składać się z minimum 1000 znaków.
2) Napisz czyje przygody chciałbyś/chciałabyś czytać z pośród podanych:
-Rose i Emmeta
-Alice i Jasper
-Jessica i Mike
-Nowe postacie :D
Swój wybór uzasadnij :D

3) Napisz kto jest twoim ulubionym bohaterem z sagi i dlaczego. ( min.5 zdań.)
4)Zostań obserwatorem tego bloga  ( po prawej stronie, przed archiwum bloga)
5) Oraz polubić na facebooku te stronki :D


Czas macie na razie do piątku zobaczymy ile osób się zgłosi, na kompie będe pewnie wieczorem więc tak do 20.00. A jeśli się nikt nie zgłosi to przdłuże.

Opowiadania przesyłajcie na mój mail kristew255@gmail.com
W tytule wpiszcie konkurs :D


http://www.facebook.com/pages/Ma%C5%82a-Mi/349509028494628?ref=hl

http://www.facebook.com/KrajewaDreams?fref=ts

http://www.facebook.com/MalaMiBlog

Powodzenia i zapraszam do brania udziału :D

Jesteście cudowni I ♥ you guys ♥♥

Jesteście naprawdę cudowni :***



Jestem szczęśliwa, że mam na blogu aż tyle wejść. Naprawdę. Z tej okazji, chcę ogłosić wyniki 1 etapu konkursu, a właściwie to zakomunikować wam kto dostał się do drugiego etapu i na czym on polega :D Ale czy wy tego chcecie ?? Jesli tak to piszcie w komentarzu :D


Buziaki :****
KriStew

poniedziałek, 25 marca 2013

Informacja :D

Kochani wielu z was pyta mnie kiedy nowy rozdział. 
Otóż pojawi się środa-czwartek do 23.00
Wcześniej nie mam kiedy usiąść.
Czekajcie :***

KriStew


I LOVE COOKIE MONSTER <3 <3





sobota, 23 marca 2013

Zapraszam na czat :D

Kochani nowy rozdział w trakcie pisania, a póki co zapraszam was na czat ze mną :D
Jeśli chcecie pogadać lub po prostu mnie poznać zapraszam na mojego Ask.fm :D
tutaj macie link.
http://ask.fm/MagdalenaKrajewska386

KriStew

piątek, 22 marca 2013

Polecam :)

https://www.facebook.com/SagaZmierzchMiloscWszechczasowBelliIEdwarda


Zapraszam na ta wspaniałą stronkę :D
Kto ogląda Zmierzch ????
Ja obowiązkowo :)


Buźka :**

KriStew

Rozdział XVII „Diagnoza"

OTO PRZED WAMI KOLEJNE DZIEŁO MOJEGO AUTORSTWA. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ WAM SPODOBA I BĘDZIE TYLE SAMO, LUB OCZYWIŚCIE WIĘCEJ KOMENTARZY ILE POD OSTATNIM.

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ:
-PAULINA SZ. DZIĘKI SKARBIE, ŻE JESTEŚ TAKA CUDOWNA ;**
-SAN DRUS(BELLA)
-ASIA DABKOWSKA
-PANI KSIĘŻYCUWKA
-MILENA OBRZUT
-BELLA CHRÓST
-DAWID DANNY SEWASTIANOWICZ
ORAZ EWI. 

DZIĘKI WAM :****


SERDECZNIE ZAPRASZAM DO CZYTANIA :)

ROZDZIAŁ XVII...

Z zawirowań myślenia wyrwały mnie pierwsze promienie słońca, które wpadły do pokoju mojej córeczki przez okno. Edwarda nie było całą noc, był w domu u Cullenów. Prosił mnie, żebym z nim poszła bo nie chciał abym siedziała tutaj sama. Sama zamyślona. Już wystarczającą byliśmy osobno.  Zerwałam się z fotela i przeszłam rundkę po naszym domku. Domku, w którym tak dawno mnie nie było. Widać, że mój mąż tutaj nie sprzątał. Pewnie był zajęty szukaniem mnie i małej. Postanowiłam wziąć kąpiel. Gorąca woda działa na mnie tak kojąco. Ubrania zrzuciłam z siebie w sypialni, wolnym krokiem przeszłam do łazienki. Nasza ogromna wanna była wyposażona w wiele funkcji. Włączyłam sobie masaż. Rozłożyłam się wygodnie, a bąbelki masowały mi plecy. Uwielbiam takie chwile. Kiedy mój masaż dobiegł końca chciałam sięgnąć klawiatury aby go wyłączyć, gdy byłam odwrócona do drzwi plecami coś zimnego musnęło mój obojczyk. Od razu zgadłam, że to Edward. Tak dawno nie mieliśmy wolnej romantycznej chwili tylko dla nas. Błyskawicznie odwróciłam się do niego twarzą. Nasze oczy spotkały się, złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek, znów na niego popatrzyłam po czym złapałam go za ramiona i wciągnęłam do wanny. Woda rozchlapała się po całej łazience. A my śmialiśmy się wspólnie. Mój mąż zaczął całować moją szyję, potem usta. Nadeszła długo przeze mnie długo wyczekiwana romantyczna chwila. Dwie zakochane w sobie osoby pieszczą się w wannie.
-Mówiłem ci, że cię kocham?-Szepnął mi do ucha, gdy wycierałam włosy.
-Hmm. Nie, nic takiego nie pamiętam.- Odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Naprawdę?- Zapytał sarkastycznie, z tym jego cudownym uśmieszkiem na twarzy. Podszedł do mnie i objął mnie talii i mocno do siebie przytulił.
-Kocham cię i nigdzie cię już nie puszczę.- Wyszeptał mi do ucha.
-Nigdzie się nie wybieram.- Odpowiedziałam i pocałowałam go w nos jak małe dziecko.
-Kochanie, musimy pojechać do Renesmee.- Powiedziałam.
-Wiem, wiem, ale przecież jeszcze 10 minut nas nie zbawi prawda?
-Zbawi, zbawi. Nie gadaj tak bo pomyślę, że masz dosyć naszego dziecka. – Popatrzyłam mu w oczy.
-Skarbie nigdy nie będę miał dość ani ciebie i  twojego boskiego ciała, ani naszej córeczki. Dobrze chodźmy. – Zebraliśmy swoje ubrania, a potem pojechaliśmy do szpitala. Przez całą drogę trzymaliśmy się za ręce i co chwila całowaliśmy się.
…………………………………………………………..............

Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.

Byłem taki szczęśliwy. Miałem moją cudowną Bellę przy sobie. Do pełni szczęścia brakowało nam teraz tylko naszej kochanej Nessi. Bella była bardzo przejęta, ja zresztą też. Co też takiego mogło się jej stać, że musiała zostać w szpitalu na noc.
Dojeżdżaliśmy na miejsce. Na szpitalnym parkingu jak zawsze brak miejsc. Na szczęście znalazło się jedno wolne.. Szybko zająłem wolne miejsce, bo nie miałem ochoty krążyć tu pół dnia.
-Kochanie, wzięłaś wszystko?-Zapytałem żony, gdy wysiadła z auta.
-Tak, mam wszystko.- Odpowiedziała zamyślona.
-Na pewno?.
-Tak. Idziemy?-Dopytywała się.
-No dobrze, chodźmy, ale czy na pewno nie bierzesz swojej torebki? – zapytałem ją śmiejąc się.
-Co? Przecież torebkę mam na ramieniu. – Odruchowo złapała się za ramię tak jak by chciała poprawić ramię od torby. A potem spojrzała ze zdziwieniem na mnie jak by chciała powiedzieć
„Nie ma!!”.
-Jest w samochodzie na tylnym siedzeniu.- Powiedziałem, gdy opanowałem swój śmiech.
-Dzięki. Co ja bym bez ciebie zrobiła.
-Zginęłabyś już dawno pod kołami tira.
-Ha ha. Idziemy. – Pociągnęła mnie za sobą w kierunku wejścia do szpitala……..

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI..
Ahh, żartowniś z niego. Od razu gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia, ruszyłampewnym krokiem do recepcji.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry w czym mogę pani pomóc?- zapytała miła młoda pielęgniarka, uczesana w zgrabny warkocz.
-Szukam mojego teścia. Dr. Cullen. Nazywam się Isabella Cullen. A właściwie to szukamy Sali naszej córeczki, podobno w nocy została przeniesiona.
-Ahh, tak. Państwa córeczka jest teraz w Sali numer 23. Jest u niej dr. Cullen.
-Dziękujemy bardzo. Do widzenia.

5 minut później…..

Weszliśmy do Sali, trzymając się za ręce. Carlisle siedział przy łóżeczku małej i mierzył jej tętno.
-Cześć. Coś nie tak z jej tętnem? –Zapytałam zaniepokojona.
-Witajcie, nie z jej tętnem jest wszystko w porządku. To rutynowe badanie. Widzę, że doszliście już do porozumienia.
-Tak. –Oboje odpowiedzieliśmy.
-Dobrze, mała miała już wszystkie potrzebne badania. Myślę, że jeśli wszystko będzie dobrze to dziś zabierzecie ją do domu. Wyniki będą za jakieś 15 minut, więc musicie poczekać. A przy okazji w nocy nieźle dała pielęgniarkom w kość. Jednej o mało nie dziabnęła. Dobrze, że w porę wszedłem do Sali, bo mielibyśmy tu niezły cyrk.
-Ale przecież ona nie ma jadu.
-Ale samo ukłucie jej ząbków bardzo boli i z łatwością przebiła by biednej kobiecie skórę.
-Oh, skarbie nie wolno tak. –Zganiłam ją. Ale zaraz potem wzięłam ją na ręce i przytuliłam do siebie.
-Mamusia, tatuś…..- Krzyknęła a zaraz potem na jej twarzy pojawił się słodziutki uśmieszek.
-Tak to na pewno twoja córka, ma ten sam złowieszczy uśmieszek co ty. –Zwróciłam się do męża.
-Ahh, co poradzić. W końcu to córeczka tatusia.
-Akurat…
Piętnaście minut później do Sali ponownie wszedł Carlisle.
-Kochani mam średnie wieści……


---------------------------------------------------------------------------------

NASTĘPNY ROZDZIAŁ JAK TYLKO BĘDZIE 10 KOMENTARZY I MINIMUM 4800 WEJŚĆ... :))

KRISTEW :**

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział XVI "Wizja, spotkanie cz.2"


ZAPRASZAM WAS NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ. MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ O TYM SPODOBA. PROSZĘ O DUŻO KOMENTARZY WASZE OPINIE SĄ DLA MNIE BARDZO WAŻNE I SĄ DLA MNIE INSPIRACJĄ DO PISANIA NASTĘPNYCH ROZDZIAŁÓW....

BUZIAKI KRISTEW :****


-On tu jedzie !!!- wydobyło się z małych ust Alice.
-Co?, ale kto? Edward?-no mów, wreszcie.
-Tak, domyślił się, że ty też tu będziesz. Zaraz tu będzie. Bello przepraszam cię.
-Nie to nie wasza wina. Ale teraz przepraszam muszę już jechać. Nie jestem jeszcze gotowa na spotkanie z nim. Zadzwonię do was. –Zerwałam się z krzesła, zebrałam swoje rzeczy i pobiegłam w stronę samochodu. Zdążyłam ułożyć dziecko w foteliku i sama usiąść na miejscu kierowcy, gdy zobaczyłam go. Zaparkował przed samym wejściem do kawiarenki. Wysiadł bardzo szybko i wbiegł do środka. Mam bardzo dobry słuch więc wszystko słyszę. Dopytuje się gdzie  jestem. Wie, że tu byłam bo mnie czuje. O nie! Wyczuł gdzie moje perfumy. Odwrócił głowę w moją stronę, patrzy na mnie wzrokiem pełnym bólu, poczucia winy i tęsknoty. Kocham go, ale nie, nie jestem jeszcze gotowa mu wybaczyć. Nacisnęłam na pedał gazu. Moje auto z piskiem opon rusza do przodu. Edward natychmiast wsiada do swojego srebrnego volvo i rusza za mną. Słyszę jak błaga mnie żebym się zatrzymała, ale ja to ignoruję. Udało mi się go zgubić dopiero w centrum. Kiedy byłam na sto procent pewna, że mnie nie śledzi zjechałam na leśną dróżkę prowadzącą do mojego tymczasowego lokum. Wkrótce zobaczyłam letni domek rodziców. Renesmee ciągle spała więc położyłam ją do łóżeczka. Dawno nie rozmawiałam z tatą, więc postanowiłam do niego zadzwonić.
-Cześć tato.
-Cześć córeczko co u ciebie? Coś się stało?
-Nie, nie tak chciałam się zapytać co u ciebie i u Sue.
-A o nas bardzo dobrze, wiesz my…. Planujemy ślub.
-Oh naprawdę, to cudownie. Cieszę się, że ci się poszczęściło. Naprawdę cieszę się, że masz przy sobie taką kobietę jak Sue.
-A co u was ?
-Wiesz, ostatnio pokłóciłam się trochę z Edwardem, ale nie chcę o tym mówić.
-Ale co się stało, wy zawsze byliście tacy zgodni ze sobą.
-Tato, nie chcę o tym mówić.
-Dobrze, już dobrze.
-Dobra tato kończę, bo mała się chyba obudziła. Kocham cię paa.
-Pa córeczko. –Odłożyłam telefon na stolik. A sama poszłam do pokoju, skąd dobiegał płacz mojego aniołeczka. Wzięłam ją na ręce i zajęłam się zabawą z nią. Tak minął nam ten dzień pełen szaleństw.
                                                                       ……………………………………….
Kolejny dzień zaczął się normalnie, najpierw karmienie, przewijanie i zabawa z Renesmee. Tak do południa. Potem musiałam zając się sprzątaniem domu. Małą posadziłam na kocyku i dałam jej klocki i inne zabawki. Sama poszłam do kuchni zaczęłam myć kuchenkę, potem blaty. Następna w kolejce była łazienka. Sprzątanie jej było męczące nigdy nie lubiłam sprzątać łazienek. Sprzątałam i sprzątałam, aż w końcu wyrwał mnie od tego telefon. Zostawiłam szmatkę, którą akurat wycierałam kurze i ruszyłam w kierunku znanej melodii mojego dzwonka. Przelotnie zajrzałam co robi mała, siedziała nadal na kocyku i przytulała misia. Podniosłam komórkę na wyświetlaczu widniało zdjęcia Alice. Ciekawe co ona chce.
-Halo?
-Bello, gdzie jest Renesmee?
- W pokoju, bawi się. A co ?
-Idź do niej, prędko.!!
-Ale co się dzieje?-Miedzy czasie weszłam do salonu.
-Zabierz jej klocki.
-Ale dlaczego?- Kiedy zerknęłam na córkę, wiedziałam dlaczego miałam zabrać jej klocki. Renesmee była cała zsiniała i kaszlała, nie przepraszam ona się DUSIŁA !!!! Podbiegłam do niej natychmiast, telefon rzuciłam w kąt. Nie miałam pojęcia co robić. Ona robi się coraz bardziej fioletowa. W tej chwili nie ważne było, że gniewam się na Edwarda. To on był moją podporą i kimś kto umiał mną potrząsnąć. Właśnie teraz, w tej chwili go potrzebowałam. Zaczęłam lokalizować moją komórkę, leżała przy fotelu. Wyciągnęłam po nią dłoń. Wybrałam numer męża. Byłam zdenerwowana, na pewno jako człowiek z moich oczu lałyby się strumienie łez, byłam na siebie wściekła, że nie wiedziałam co mam zrobić. W końcu odebrał. Zaczęłam wyrzucać z siebie strumienie słów.
-Przepraszam, nie wiem co robić przyjedź, proszę cię. Ona jest cała sina. Proszę cię przyjedź. Dusi się. Przyjedź……- Zaczęłam szlochać tak jak bym płakała, zaczęłam po prostu płakać ale bez łez.
-Bello, spokojnie. Co się dzieje. –Był zdenerwowany nie wiedział co ja wygaduje.
-Sprzątałam dom, wtedy zadzwoniła Alice powiedziała, że mam zabrać Renesmee klocki, poszłam do pokoju a ona była coraz bardziej sina musiała go połknąć. Pomóż mi ona zaraz przestanie oddychać. Proszę cię przyjedź……
-Spokojnie podaj mi adres.. Brzozowa 114 dobrze, już jadę, dam ci Carlisle on powie ci co robić…………

Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA
Wybiegłem z domu, mało nie zbijając szyby w drzwiach. Zapaliłem silnik i ruszyłem. Moja córka się dusi a ja nie mogę jej pomóc. Mam nadzieję, że Carlisle wytłumaczy Belli co ma zrobić. Nie mógłbym pomyśleć nawet, że mógłbym stracić córkę na zawsze. Nie patrzyłem na licznik, ani na policję. Pędziłem aby zdążyć i móc jej pomóc. ………….

Samochód zostawiłem tak jak zajechałem . Po prostu wyskoczyłem z niego i pobiegłem do domu. Słyszałem jak szybko bije serce mojego dziecka. I Bellę, która uspokajała je. Wszedłem do salonu i podbiegłem do  nich, siedzących na podłodze. Bella przytulała mocno Renesmee, kątem okna zauważyłem leżący niedaleko czerwony mały klocek. Klęknąłem naprzeciwko nich.
-Kochanie…-Zacząłem.- A ona otworzyła oczy i popatrzyła na mnie. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Patrzyła na mnie wzrokiem pełnym winy, była na siebie zła….
-Przepraszam-wyszeptała.
-Za co?-Odezwałem się.
-Za to, że tak na ciebie nawrzeszczałam, za to że wyjechałam, za to że przeze mnie o mało nasze dziecko by się nie udusiło, za to, że jestem taka samolubna i nieodpowiedzialna.
-Kochanie, nie przepraszaj to ja powinienem cię przepraszać i błagać abyś mi wybaczyła. To wszystko moja wina, ty nie jesteś temu winna. A z małą już wszystko na pewno dobrze?
-Chyba tak, już oddycha sama. Robiłam wszystko tak jak mówił mi Carlisle.
-Ale ja pojechałbym z nią do szpitala tak dla pewności.
-Dobrze jedźmy.
-Ale najpierw, Bello….
-Tak?
-Proszę cię, wróćcie do domu, wróćcie do mnie. Kocham was i tęsknie.
-Kochanie, oczywiście że wrócimy. Zrozumiałam, że bez ciebie nie wytrzymam nawet dnia. Nawet nie wiesz jak ja tęskniłam. –Nasze pogodzenie się przypieczętowaliśmy namiętnym i długim pocałunkiem.
-Kochanie- zamruczała, gdy tylko oderwała się od moich warg.
-Tak skarbie..
-Przypominam ci, że musimy zawieść córkę do szpitala.
-Oczywiście, jedźmy.- Zebraliśmy się i Pojechaliśmy do szpitala, gdzie czekał już na nas Carlisle. W szpitalu małą od razu zajęli się lekarze. Zabrali ją na różne badania, aby sprawdzić czy aby na pewno jest wszystko w porządku. Carlisle kazał nam pojechać do domu, bo to zajmie trochę czasu. Miał do nas zadzwonić gdy tylko się czegoś dowie. Postanowiłem zabrać żonę i pojechać po ich rzeczy do tego domku, w którym mieszkały. Na miejscu zajęliśmy się pakowaniem ubrań i innych rzeczy. Wszystko zawieźliśmy do naszego wspólnego domu.

Z PUNKTU WIDZENIA BELLI:

Cieszyłam się jak małe dziecko, że w końcu jestem już z Edwardem. Szkoda tylko, że nasza córeczka jest cały czas w szpitalu i nic jeszcze nie wiemy.  
-Kochanie, a może byśmy tak poszli do Carlisle i się czegoś dowiedzieli?
-Dobrze, chociaż na pewno by zadzwonił prawda?
-No niby tak, ale sam rozumiesz. Chcę dowiedzieć się czegokolwiek. Przecież ona wypluła ten klocek.
-Dobrze kochanie już pójdziemy. Tylko wezmę mój telefon.- Pobiegliśmy przez las, na skróty. Po kilku minutach moim oczom ukazała się leśna polana na której stała piękna willa Cullenów. Tak dawno nie widziałam tego domu. A jeszcze dłużej jego mieszkańców. Weszliśmy z Edwardem do domu. Tam cała rodzina jak zawsze o tej porze oglądała wiadomości.
-Hej kochani.- Powiedziałam nieśmiało.
-Bella! –Wykrzyczeli.
-A wy nie w szpitalu?- zapytała Esme.
-Nie, Carlisle jeszcze nie dzwonił.
-Jak to? Przecież podobno wy już o wszystkim wiecie.
-Jak to o wszystkim, to znaczy?-O co chodzi?, nie wiedziałam. Ale w tej samej chwili zadzwoniła moja komórka.
-Halo?-Powiedziałam.
-Witam. Jestem dr.Werner. Czy rozmawiam z Isabellą Cullen, mamą Renesmee Cullen?
-Tak to ja, co z moją córeczką?
-Cóż…. Proszę panią o przyjazd do szpitala, to nie jest rozmowa na telefon.
-Dobrze już jadę.-Rozłączyłam się. Jak stałam ubrana tak wyszłam, nie uszło to Edwardowi, który razem z całą rodziną rozmawiał w kuchni.
-A ty dokąd ? –zapytał.
-Jadę do szpitala, dzwoniła lekarka Nessi. Mam przyjechać.
-Nie ma mowy, jadę z tobą.
-Dobrze.
-Esme, jedziemy z Bellą  do szpitala. Odezwiemy się.
-Dobrze dzieci tylko dajcie znać……


                                  …………………………………………………………………………………………………
-Dzień dobry, nazywam się Isabella Cullen. Jestem mamą małej Renesmee. Szukam dr. Werner.
-A tak, pani Werner czeka na państwa. Pokój 108. Tam prosto i w prawo.
-Dobrze dziękuję bardzo. –Razem z Edwardem poszliśmy dowiedzieć się co się stało naszemu aniołkowi.
 „ Puk” „Puk” !!
-Proszę.
-Dzień dobry.
-Państwo Cullen tak?
-Tak, to my. Proszę nam powiedzieć co z naszą córką?
-Proszę usiąść. Cóż na początku mieliśmy tylko sprawdzić czy wszystko jest w porządku po zachłyśnięciu.  Co do tego to nic jej nie dolega, nie ma żadnych odłamków klocka. Ale niepokoi nas wynik innych badań, więc chcielibyśmy zostawić państwa córeczkę na obserwację na kilka dni. Czy nie mają państwo nic przeciwko?
-Nie, nie zdrowie naszego dziecka jest najważniejsze.
-Dobrze. Zaraz poproszę pielęgniarkę, zaprowadzi państwa do sali. Będą państwo mogli zobaczyć się z córeczką. Swoją drogą bardzo się za wami stęskniła.
-Dobrze, dziękujemy. Do widzenia. –Wyszliśmy z gabinetu i tak jak nam nakazano poszliśmy do sali, w której był nasz aniołek. Siedziała w szpitalnym łóżeczku, smutna i zapłakana. Ale gdy tyko nas zobaczyła rozpromieniła się i uśmiechnęła.
-Cześć kochanie. Mamusia i tatuś już są z tobą.- Siedzieliśmy u małej w szpitalu około trzech godzin, ale było już późno więc musieliśmy jechać do domu. Carlisle miał tej nocy dyżur więc żadne z nas nie musiało zostawać tutaj na noc. Mimo, że bardzo pragnęłam nie zostawiać tutaj naszego dziecka samego. Całą noc siedziałam w pokoju naszego maleństwa, zastanawiając się co się takiego z nią dzieje, że zatrzymali ją w szpitalu na noc……….


NASTĘPNY ROZDZIAŁ  JAK 

TYLKO BĘDZIE 10 KOMÓW 


niedziela, 17 marca 2013

Hej mam sprawę..

No to tak, nowy rozdział pojawi się niedługo bo mam go już napisanego w całości na komputerze, ale nie mam internetu aktualnie gdyż mam awarię.  Co w nowym rozdziale ???
-Dużo emocji, oraz romantyczne chwile <3

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i nie będziecie się gniewali bo naprawdę nie mam na to wpływu..


Buźka :*******

KriStew

sobota, 16 marca 2013

nowy rozdział.

Kochani tak jak pisałam w poprzednim poscie nowy rozdzial pojawi się w ciągu kilku najbliższych dni. Jestem właśnie w trakcie pisania go....
Aktualnie mam 1074 wyrazy. A póki co jutro dodam  wam 2 etap konkursu :-) 2 i ostatni kiedy wszyscy ci ktorzy nadesłali odpowiedzi na  1 etap sprawdze wszystkie pracę i ogłosz zwycesce :-)

 Czeka fajna nagroda :-) wszystko niedługo

Buziaki  :-*:-*:-*

KriStew

środa, 13 marca 2013

2 etap i nowy rozdział. info..

Kochani pewni się na mnie gniewacie :-( ale macie prawo. Miałam dodać nowy rozdział i  2 etap konkursu ale znowu się rozchorowalam i nie mam na nic siły... Na dodatek w sobotę są urodzinny mojej przyjaciółki i bardzo chciałabym pójść. ale jeśli nie wyzdrowieje nie pójdę :-(:-(:-(  Jutro postaram sie zacząć pisać ale nie obiecuje bo na prawdę nie mam na nic siły... Na


Buziaki  :-*:-*:-*:-*:-*:-*

niedziela, 3 marca 2013

Nowy rozdział

Przepraszam, ale się nie wyrobiłam i nie dodam dziś nowego rozdziału. Jutro po szkole będę go kończyć i dodam jutro wieczorem. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że nie będziecie mi mieli za złe. W zadośćuczynieniu powiem wam, że w następnych rozdziałach będzie się dość dużo działo miedzy innymi z Nessie, oraz oczywiście Edwellą. :)
Ale nic więcej nie zdradzę.
Do napisania jutro ...
Buziaki :****

KriStew

Nowy rozdział. Data publikacji. :D

Świetnie się spisaliście i tak jak prosiłam jest już 7 komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Nowy pojawi się dziś pod wieczór. Bo muszę skończyć robić tło na mojego i siostry bloga. A zaraz potem biorę się za przepisanie rozdziału na komputer. Jutro szkoła ;////// Na szczęście nie mam nic zadane. Ani jutro nie mam żadnego sprawdzianu. Moge siedzieć do późna na komputerze :)
No to ja biorę się do pracy. Czekajcie nowy rozdział około 18.30-20.00
Może wcześniej...

Buźka :****

Wasza KriStew <3

sobota, 2 marca 2013

Rozdział XV "Spotkanie, wizja " cz.1

Przed wami najnowszy długo wyczekiwany 15 rozdział. Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam, ale miałam kilka problemów i zero wolnego czasu.
mam nadzieję że się wam spodoba. Bardzo proszę o komentowanie :)
Oraz zapraszam do brania udziału w konkursie :D
Jest to pierwsza cześć rozdziału XV kolejna pojawi się jak będzie 7 komentarzy :)

Rozdział dedykuję :
-San Druś -jeśli źle napisałam to przepraszam
-Izabella Bella Chróst
- Paulina Cieślak.
Dzięki wam kochane :*****








Rozdział XV „ Spotkanie, wizja”


Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.
Co mam zrobić. Przecież się nie poddam, muszę je odnaleźć. Ale jak? Alice mi nic nie powie. Co ja mam zrobić?!
-Nie martw się chłopie – To Emmet.- na pewno ją znajdziesz.
-Łatwo ci mówić.-rzuciłem od niechcenia.- Gdybym tylko wiedział, że u nich wszystko w porządku. Byłbym spokojniejszy.
-To się nie martw. Dzwoniła do mnie Alice, mówiła, że rozmawiała z Bellą. U nich wszystko jest w porządku. Mają się dziś spotkać, ale nie wiem gdzie.- Dołączyła do nas Rose.
-Co?! Rosalie dowiedz się gdzie one mają być.-Byłem zdenerwowany, ale nagle poczułem jakąś nadzieję. Nadzieję, że uda mi się przekonać Bellę aby wróciła.
-Nie mogę ci nic więcej powiedzieć, bo mi zabroniły.
-Dlaczego ona tak to wszystko utrudnia?!- Musiałem ochłonąć i wszystko przemyśleć. Pobiegłem do lasu………

Z PUNKTU WIDZENIA ROSALIE.
Jak na tą sytuację przyjął to dobrze. Mam tylko nadzieję, że nie usłyszy mojej rozmowy. Są pokłóceni już tydzień a odkąd się zeszli nie rozstawali się na krok. A to trwa już tydzień. Dobra muszę zadzwonić tak jak obiecałam. Sięgnęłam do kieszeni dżinsów po telefon i wybrałam numer. Trzy sygnały i usłyszałam głos.
-Halo?
-Cześć Bells.
-Hej, no i co powiedziałaś mu to co miałaś ?
-Tak, nie ukrywam że się mocno zdenerwował. Ale to przez to, że za wami tęskni.
Dobra pogadamy jak się zobaczymy. Lecę, już. Za pół godziny tam gdzie ostatnio. Paaa.-Rozłączyłam się.
-Emmet !!!!- Krzyknęłam.
-Co ?- usłyszałam dobiegający z kuchni głos.
-Wychodzę.
-Gdzie?
-Na zakupy.
-A dobra, milej zabawy.
-Dzięki. –Pocałowałam go na pożegnanie i wyszłam. Ruszyłam na spotkanie.
Z PUNKT WIDZENIA BELLI:
Renesmee wstała dziś bardzo wcześnie, czym mnie zaskoczyła bo bardzo lubi sobie pospać. Po nakarmieniu jej włożyłam ją do kojca z zabawkami. Umiała już sama siadać, więc mogłam ja spokojnie tam zostawić i zająć się sprzątaniem domu. Dziś po południu miałam spotkać się z Alice i Rosalie, więc musiałam się streszczać.  Posprzątanie domu zajęło mi 15 minut. Potem obudziła się Nessi więc nakarmiłam ją i przebrałam w uroczą kremową sukienkę , białe rajstopki i na to wszystko biały kożuszek. Na główkę założyłam jej prześliczny jasny kapelusik z różową wstążeczką. Obie byłyśmy gotowe do drogi. Zapakowałyśmy potrzebne nam rzeczy w tym wózek, i pieluchy. Jechałam wolno, nie spieszyło mi się. Na miejsce dotarłam po około 40 minutach. Kawiarenka, w której się umówiłyśmy była nieduża, ale urządzona w bardzo dobrym stylu. Wszystko pasowało do siebie idealnie. Wyciągnęłam z bagażnika wózek, a potem torbę z pieluchami i wszystkim co potrzebne przy dziecku. Wyjęłam Renesmee z auta i położyłam ją do wózka, bo ciągle spała. Weszłam do środka, stolików było około dziesięciu. Wybrałam stolik na uboczu, aby nikt nam nie przeszkadzał. Zajęłam jedno z miejsc i czekałam na dziewczyny. Niedługo potem ktoś zasłonił mi oczy, natychmiast wiedziałam, że to Alice bo poznałam jej  perfumy.
-Alice!- Wstałam z krzesła i obróciłam się. 
-No cześć. Ale się stęskniłam, a gdzie moja ulubiona bratanica !!-Krzynęła.
-Cii, nie krzycz. Ona śpi. Dziś bardzo wcześnie wstała.
-A no dobrze.  To opowiadaj kiedy wracasz do domu.
-Alice, rozmawiałyśmy o tym. Zmieńmy temat.
-Dobra, dobra.-Siedziałyśmy tak chyba ze trzy godziny, rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się i miło spędzałyśmy czas. Wszystko było cudownie, gdyby nie wizja Alice. W pewnym momencie jej oczy zamgliły się, a ona stała się nieobecna.
-Alice !! Alice co widzisz ?!-dopytywałam się……………….

Przed wami 1 etap konkursu :D


Ok kochani przed wami 1 Etap konkursu.
Każdy kto zgłosił się niech robi to co trzeba, zapraszam także tych, którzy jeszcze nie zapisali się do konkursu. :)

1 etap polega na uzupełniance. Trzeba będzie uzupełnić luki, oraz będzie trzeba napisać odpowiedzi na pytania. No to powodzenia :D

1) Uzupełnij luki:
Wampirza-Miłość-Moja-Historia to blog założony przez _ _ _ _ _ _ _.
Założony __.__.13. r
opowiada historię fan fiction na podstawie _ _ _ _  _ _ _ _ _ _ _ _.
W ostatnich rozdziałach  Bella i Edward pokłócili się ponieważ ......................

Blog ma już  _ _ rozdziałów. :)


2) odpowiedz na pytania.


- Jak mam na prawdę na imię ?
-Ile mam lat?
-Kiedy został założony mój blog ?
-Ile mam juz rozdziałów ?
-Ile mam wejść ? ( zaokrąglij do 1000)
-Jak ma na imię córka Aro ?
-Gdzie przebywa obecnie Bella z Renesmee ???

Powodzenia i zapraszam do udziału. :D
Niedługo nowy rozdział i drugi etap konkrsu :D

To wszystko w pierwszym etapie zapraszam do brania udziału i powodzenia :***

poniedziałek, 18 lutego 2013

Powrót

Hej kochani. Przepraszam, że mnie nie było ale w ferie nie miałam czasu a potem miałam masę nauki. Ale teraz będzie jej troszke mniej. Więc jutro przorzekam ze dodam zdjęcie nagrody do konkursu i oczywiście pówiem co ttrzeba będzie zrobić. A nowy rozdział ppojawi się w piątek w godzinach 17-22 mam nadzieje że się na mnie nie gniewacie


10000000 BUZIAKÓW :-*:-*

środa, 6 lutego 2013

KONKURS !!!!!

Kochani kocham kocham kocham kocham was :**
Mam już 2095 wejść Jesteście po prostu najlepsi na świecie.
Już w weekend nowy rozdział, a póki co mam do was prośbę każdy zainteresowany konkursem z nagrodami, który miał być na 1000 wejść jest przełożony na 2090 wejść. Każdy zainteresowany proszony jest o napisanie pod tym postem takiego oświadczenia:

Ja ...(imię).... Chcę wziąć udział w konkursie z nagrodami, który odbędzie się na blogu :
wampirza-milosc-moja-historia.blogspot.com
I to tyle. Jak będzie minimum 10 chętnych napiszę wszystko dokładnie o co chodzi i co trzeba będzie zrobić.)
Buziaki :*****

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział XIV " Kłotnia, wyjazd, przemyślenia"

Zapraszam na najnowszy rozdział. Mam nadzieje, że wam się spodoba dodałam tutaj coś czego do tej pory nie wprowadziłam do żadnego z rozdziałów. Proszę każdego kto go przeczyta niech zostawi po sobie komentarz :D

Rozdział dedykuję "
-Izabella Bella Chróst
-Paulina Cielślak
Dzięki, że zawsze można na was liczyć :******
<3


A teraz zapraszam do czytania :D




RETROSPEKCJA
Moja córeczka została porwana przez jakąś Dorothy, Edward wyczytał z jej myśli to jak się nazywa. Ja nie wiem jak można być tak podłym, żeby porywać cudze dzieci. Czy tak trudno jest znaleźć normalną pracę ?! W każdym razie ja mojej córki nie pozwolę od tak porywać. Kiedy tak kłóciłam się z porywaczką, w końcu dobiegł do nas Edward. Stanął u mego boku, lecz nic nie powiedział. Chciał dowiedzieć się od Renesmee czy wszystko z nią w porządku.
-Wszystko jest w porządku, nic jej nie jest, ale bardzo za tobą tęskni.
-Ohh, ja za tobą też kochanie.
-Dobra mam plan jak ją zabrać z łap porywaczki. – No, no mój mąż szybko myśli. Za to go kocham. – Pamiętasz jak uczyłaś się panować nad tarczą ?
-Tak pamiętam. Ale co to ma do rzeczy?
-Nessi pokaże jej dżunglę, którą pokazywała nam Zafrina. Kobieta będzie bezsilna.
-A wtedy ja zabiorę Renesmee z jej rąk tak?
- Otóż to. –Był to plan genialny. W końcu dostałam znak. Ruszyłam w ich kierunku………
KONIEC RETROSPEKCJII.

Szybko zabrałam moje dziecko z objęć tej całej Dorothy. Jak tylko mała zniknęła, kobieta ocknęła się z transu.
-Co, co, co to do cholery było ?! Gdzie się podział ten mały bachor?-darła się jak jakiś oszołom. Nie wytrzymałam, podałam Renesmee Edwardowi a sama podeszłam to naszego więźnia.
-Chyba cię ostrzegałam żebyś nie ubliżała mojej córce?!-Wrzasnęłam.
-Oj, nie stresuj się tak, kobieto bo ci się make up rozmaże.
-Ostrzegałam. –Podeszłam do niej, wzięłam zamach i uderzyłam ją prosto w twarz. Zapomniałam jednak, że moja moc jest znacznie silniejsza niż myślałam. Giętkie ciało odbiło się od mojej dłoni i poleciało na drugą stronę polany. Zatrzymało je dopiero drzewo, które stało akurat na jej drodze. Uderzyła się o pień i upadła. Leżała tam tak bezbronna, ale mnie to nie obchodziło wróciłam do męża i zabrałam z jego rąk Nessi. Mała od razu pokazała mi, że trochę ja zdenerwowałam swoją złością.
-Kochanie nie będę się przejmować tą kobietą, ostrzegałam ją, aby ci nie ubliżała. A ona mnie nie posłuchała więc ma za swoje.
Skarbie, poczekaj tu z tą kreaturą, a ja pójdę do domu i zostawię małą z Rose. A kiedy wrócę zajmiemy się nią. A na razie może przywiążmy ją do drzewa? – Spojrzałam na męża z miną zawodowej morderczyni.  Poparzył na mnie i chyba był zły.
-Bello, przestań ciągle mówić o zabiciu jej. Nie możemy tego zrobić. To, że Volturi nie będą się mieszali nie znaczy, że od razu wszystko nam wolno.
-Ale ona porwała naszą córkę ?! Czy to do ciebie w ogóle nie dotarło?!- Byłam zła, w sumie to za mało powiedziane. Byłam wściekła.!!!Mam tego dosyć, nie mam ochoty się z nim kłócić. Razem z córką na rękach ruszyłam w kierunku lasu, na odchodne krzyknęłam tylko do Edwarda:
-ZRÓB SOBIE Z NIĄ CO CHCESZ JA MAM DOŚĆ !!!- I już nas nie było……….
Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA
Co się z nią dzieje ?! Przed porwaniem małej sama siebie broniła, żeby nie zamordować jakiegoś człowieka. A teraz co?! Chce zabić tą kobietę, rozumiem, że jest wściekła ale bez przesady. Nie mogłem jej na to pozwolić bo potem nie wybaczyłaby sobie tego, że zabiła człowieka. Moje rozmyślania przerwała Alice, która biegła w naszym kierunku.
-Czego ty tu chcesz ?!-Krzyknąłem w stronę lasu.
-A ty do kogo gadasz ??Zwariowałeś gadasz z lasem. Wariaci sami wariaci.-No tak Dorothy nie słyszała kroków mojej siostry a ja owszem. Nie zdążyłem jej odpowiedzieć bo zza drzewa wyłoniła się Alice.
-Wtrącam się po to, że nie pozwolę abyście razem z Bellą byli pokłóceni chociaż przez jeden dzień. Zrozumiano?! Masz iść i się z nią pogodzić.-Alice obeszła mnie, a potem podeszła do porywaczki i przyjrzała się jej dokładnie.
-Więc to ty porwałaś moją bratanicę, jak śmiałaś?! Nie dziwię się, że Bella chce cię zabić, ja też mam taką ochotę.
-Alice, uspokój się!-Krzyknąłem.
-A ty co ją tak bronisz?!-Odkrzyknęła się.
-Wcale jej nie bronię!
-Nie wcale. –Alice odwróciła się i pobiegła w stronę domu. Kurde czy wszystkie kobiety obrażają się za nic ???
-Rozmyślania przerwała mi Dorothy, która mi się przyglądała.
-Ona na ciebie nie zasługuje- zaczęła.
-Słucham?!-oburzyłem się.
-No ta co zabrała tą małą, nie zasługuje na ciebie. –Bezczelna!!!
-Daj sobie na wstrzymanie dobrze.
 -Ja bym cię uszczęśliwiła bardziej.
-Nie interesuje mnie co ty sobie tam urajasz w swojej głowie, ale ja nigdy rozumiesz nigdy nie zostawię rodziny.
-Hahahahah, każdy facet tak mówi. Pffff
-Zamknij się i nie zarywaj do mojego brata, bo oberwiesz. Widzę, że Bella już ci oczko podbiła. –Roześmiałam się.
-Rosalie a ty co tu robisz?!- Po co ona tutaj!!!
-Przyszłam cię zmienić.
-Zmienić w czym?
-W pilnowaniu tej podłej baby. Mam tu poczekać na Emmeta, Alice i Jaspera, a potem zabierzemy ją do Włoch, do Volturich. Oni zrobią z nią porządek. A ty masz iść i pogodzić się z Bellą i radzę ci to zrobić szybko.
-Przecież wiesz co oni zrobią.
-Trudno mogła myśleć wcześniej.
-Jejkuuu, dobrze, że jej nie znam. Bierz ją. Ja idę do Belli. I ruszyłem w kierunku domu…………..
Z PUNKTU WIDZENIA BELLI.

Renesmee zasnęła, a ja nie mogłam zapomnieć o tym jak Edward bronił tej porywaczki. Bardzo mnie tym zranił. Musiałam pobyć sama wyjęłam walizkę i zaczęłam pakować swoje i córki rzeczy . Dobrze, że auto zostawiliśmy przy szosie, mogłam zabrać wszystkie torby i małą za jednym zamachem. Zabrałam małą, torby i kierowałam się w stronę auta. List, który napisałam do Edwarda położyłam na stole w salonie. Dotarcie do samochodu zajęło mi ledwie 3 minuty. Położyłam córeczkę wygodnie w foteliku, po czym zapakowałam wszystkie bagaże do bagażnika i zajęłam miejsce kierowcy. Zapaliłam silnik i ruszyłam. Wiedziałam, że nie mogę podjąć jeszcze decyzji gdzie się zatrzymam bo wtedy Alice to zobaczy a zaraz potem dowie się Edward, a ja właśnie przed nim teraz uciekałam. Musze sobie to wszystko przemyśleć w samotności. Postanowiłam napisać do Alice sms’a:

„Alice, posłuchaj mnie. Mam do ciebie prośbę, wiesz już pewnie, że wyjechałam z małą. Ale zrozum muszę sobie to przemyśleć, poukładać. Proszę cię jeśli zobaczysz w wizji gdzie się zatrzymamy nie mów nic Edwardowi. Chce być teraz sama…. Mam nadzieję, że zrobisz to o co cię proszę… „
Bella.


Miałam nadzieję, że mnie posłucha. W innym razie będę na nią zła do końca życia, czyli bardzo długo. Chwilę później otrzymałam odpowiedź.


„Bello, kochana na pewno tak chcesz to rozwiązać? No dobrze dam ci te kilka dni. Nie powiem nic bratu, a żeby on nie wyczytał tego z moich myśli wyjadę i zabiorę Jaspera że niby na weekend tak jak ostatnio. Mam nadzieje, że nie będziesz długo tam gdzie będziesz. Wracaj jak najszybciej. Nie zapominaj, że mała będzie tęsknić za ojcem. Pisz co się u ciebie dzieje. „
Alice.

Kochana, jak dobrze, że można na niej polegać. Postanowiłam pojechać do małego miasteczka za Seattle.
  Jeździłam tam z rodzicami kiedy jeszcze byłam mała a oni byli razem. Mamy tam domek nad jeziorem, o którym Edward nic nie wie. Dobrze, że byłam tam ostatnio jak miałam 3 lata, nadal spałam wtedy w łóżeczku dla małych dzieci, nie będę się martwiła o spanie dla Renesmee. Przynajmniej jeden kłopot z głowy. Zajechałam na miejsce raptem po dwóch godzinach, mała nadal spała więc zabrałam ją do domku i położyłam w łóżeczku, aby mogła dalej śnić. Sama wzięłam się za rozpakowywanie  naszych rzeczy…….

Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA.


Wbiegłem do domu z hukiem, ale było tu za cicho.

-Bella?- odezwałem się. Ale nie otrzymałem odpowiedzi. Szybko obszedłem cały dom, nei było tu nikogo. W  salonie na stole zobaczyłem kartkę. Czuć było na niej perfumy mojej żony. Wziąłem kawałek papieru do ręki i zacząłem czytać. Po pierwszych trzech linijkach zrozumiałem jak skrzywdziłem ją swoją postawą świętego obrońcy ludzi. Byłem na siebie wściekły, ale to dopiero początek listu czytałem więc od początku i starannie starając się zrozumieć co czuła moja ukochana pisząc go……
„ Edwardzie
Jest mi ciężko pisać ten list, zdałam sobie sprawę, że jest to tak naprawdę nasza pierwsza poważna kłótnia. Nawet gdy próbowałam skłonić cię do mojej przemiany nasze kłótnie nie były poważne, ale ta jest jak najbardziej poważna. Pewnie nie zdajesz sobie sprawy jak mnie dziś zraniłeś. Zachowałeś się dziś tak jak być wcale nie kochał, ani mnie ani naszej córki. Wyglądało to tak jakbyś się nie przejął tym, że ktoś ją porwał. Zraniłeś mnie bardziej niż wtedy gdy mnie zostawiłeś i wyjechałeś z rodziną. Pamiętasz to jeszcze ? Do tej pory tamte miesiące były dla mnie najgorsze w życiu, lecz po dzisiejszym dniu, właśnie ten dzień stał się najgorszym. Muszę wszystko sobie przemyśleć, sama na spokojnie. Dlatego zabieram Renesmee ze sobą i wyjeżdżam na jakiś czas , proszę cię nie dręcz Alice, żeby powiedziała ci gdzie jesteśmy, bo będę zmuszona zmieniać nasze miejsce pobytu codziennie. Kiedy sobie wszystko ułożę, wrócę, przecież mała na pewno się stęskni i za tobą i za resztą rodziny.
Kocham cię
Bella”……