wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 18 "Ona nie jest twoja"

Bardzo was przepraszam za moją ostatnią nieobecność. Nie mam internetu aktualnie bo znowu  mam awarię :(( A jak chciałam coś napisać to nie wiedziałam jak posklejać mój pomysł w całość. Ale już jest i mam nadzieję, że wasze opinie będą wyczerpujące. Bardzo proszę o duuużo komentarzy i poleceń :D



Średnie wieści? Co to może znaczyć?
-Co masz na myśli?-zapytałam mocno już zdenerwowana..
-Cóż, jak wiecie Renesmee miała przeprowadzane badania krwi. Nie wspominam tu już nawet o tym, że musiałem wymyślać dzikie teorie w związku z jej ilością czerwonych krwinek. Ale cóż przechodząc do konkretów. Nie wiem jak to możliwe, ale z badań krwi wychodzi na to, że mała nie jest twoją córką Edwardzie.
-Słucham!!! –krzyknęłam.
-To nie możliwe…-Edward zamyślał się nad tym co właśnie powiedział mu jego ojciec. Przecież to nie było możliwe jedyną osobą z którą kiedykolwiek łączyło mnie coś intymnego to mój mąż Edward. Poza tym mała ma po nim kolor włosów, kolor oczu, i ma jego nos. To niemożliwe, że Renesmee nie jest córką Edwarda. A on stał w sali jak słup i patrzył na mnie.
-Edward....-I ciągle cisza. Carlisle opuścił pokój aby dowiedzieć się o błędach podczas wyników.
-Kochanie przecież wiesz dobrze, że ja …….
-Wiem.-Takiej reakcji się nie spodziewałam. Myślałam, że jak każdy facet będzie się wydzierał i oskarżał o zdradę. Ale on wiedział, że tylko jego kocham i że to pomyłka.
-Wiem, że kochasz mnie tak mocno jak ja kocham ciebie i  że nigdy byś mnie nie skrzywdziła. To na pewno jakiś błąd a Carlisle to wyjaśni. Nie przejmujmy się tym.
……………………………………………………………………………………………………………………
15 minut później…
Do pokoju wszedł Carlisle.
-Słuchajcie to pomyłka,  pielęgniarka pomyliła próbki krwi. Teraz jak powiedziałem jej osobiście wasze grupy krwi zrobiła testy od nowa. Wszystko jest w porządku. Mała zaraz dostanie wypis i możecie zabrać ją do domu.
-Oh, całe szczęście.-dodałam na koniec przytulając się do Edwarda.
-Od razu wiedziałem.
-Skąd? –zapytałam patrząc na niego z niedowierzeniem.
-No pomyślmy….
-A no tak, czytasz w myślach.
-No właśnie. A teraz spakuj rzeczy naszego brzdąca a ja pójdę po ten wypis.
-Dobrze, ale zaraz wracaj. –Szybko zabrałam wszystko co wcześniej przywiozłam i po 10 minutach wszystko było gotowe. …
_____________________________________________________________________________________________________________
Godzinę później w domu Belli i Edwarda.

-Skarbie, dawno nie byliśmy na polowaniu może się wybierzemy dziś jak mała zaśnie?
-Ale, jak to. Nie zostawię jej samej.-Szczerze to nie miałam ochoty jej zostawiać . Wystarczyła mi ta rozłąka w czasie gdy była w szpitalu.
-Nie, nie spokojnie, Rose do niej przyjdzie. To co idziemy?
-No dobrze. Ale wracamy jak najszybciej.
-Oczywiście. –Jak tylko będziemy mieli dość, wracamy do domu.
-Zadzwonisz do Rosalie czy ja mam to zrobić?-Zapytałam.
-Ja pójdę zadzwonię a ty wykąp małą i połóż ją spać.
-Dobrze.-Wzięłam córkę na ręce i udałam się w stronę łazienki, gdzie wcześniej przygotowałam kąpiel z bąbelkami i ulubioną kaczuszką Renesmee.
-A teraz kładziemy się, na przewijaczku i pozbywamy się tych śpioszków. –Po rozebraniu dziecka wzięłam ją z powrotem na ręce i włożyłam do wanienki.
-O paa. Zobacz skarbie masz tutaj swoją ulubioną kaczuszkę. –Próbowałam ją zająć aby mi się nie rozpłakała jak ostatnio. Umyłam ją już całą, a potem jak zawsze miałyśmy się pobawić chwilkę kaczuszką. Ale mój aniołek zamienił się w diabełka i rozpłakał na cały dom. Ja jak każda matka natychmiast zaczęłam ją uspokajać. Ale moje starania poszły na marne. Zmęczona sytuacją  położyłam głowę na ramie od wanny. Myślałam, że dziecko nie przestanie mi płakać, ale nagle ona zaczęła się śmiać. Podniosłam szybko głowę zszokowana i okazało się, że nade mną stoi Edward z uśmiechem od ucha do ucha i głupimi minami.
-Mogłaś powiedzieć, że potrzebujesz pomocy i odpoczynku.-Złapał mnie za ramię i podciągnął do siebie. Stałam teraz wtulona w jego tors.
-To może po polowaniu spędzimy trochę czasu razem. Hmm.-Pocałował mnie..
-No nie wiem, może będę na tyle zmęczona, że padnę trupem na łóżko i zasnę.-Popatrzył na mnie. I oboje wybuchliśmy śmiechem.
-Dobrze idź odpocznij, a ja dokończę z małą.
-Dobrze idę. Tylko nie zapomnij o oliwce, stoi na półce.
-Czyżby moja własna żona nie wierzyła, że nie potrafię zająć się niemowlęciem? Kochanie nie robię tego pierwszy raz.
-Tak, wiem, wiem. ….
Z PUNKTU WIDZENIA EDWARDA…
Po zrobieniu tego co miałem zrobić oddałem córkę żonie, aby ją utuliła do snu. A sam zadzwoniłem do siostry aby się nią zajęła pod naszą nieobecność.
-Halo..
-Hej Rosalie . Mam do ciebie sprawę.
-No co tam.
-Chcieli byśmy z Bellą wyjść na polowanie, ale nie mamy z kim zostawić małej. Mogłabyś się nią zająć?
-Jasne. Za ile mam być.
-Bella ją właśnie usypia, więc możesz już przyjść.
-Dobra zaraz będę.
-Ok, dzięki. Do zobaczenia.
-Paaa.
-Bella ! –zawołałem. Moja żona z prędkością wampira zjawiła się w salonie.
-Cichooo!! –Krzyknęła.
-Dopiero co udało mi się ją uśpić.
-Przepraszam. Nie wiedziałem. Rosalie już tu idzie.
-Dobrze. Ja jestem już gotowa a ty?
-Tak. No to biegniemy. Rosalie już tutaj dobiega a ja powiedziałem jej, że my wyjdziemy chwilę przed nią.
-No to ….. Goń mnie.-Zawołała, szybko pocałowała mnie w policzek i zniknęła w lesie. Zacząłem ją gonić……
Z PUNKTU WIDZENIA BELLI
Biegłam najszybciej jak potrafiłam. Czułam, że Edward mnie dogania musiałam m jakoś uciec. Tylko jak? Postanowiłam, że schowam się na drzewie. Wskoczyłam na najbliższe drzewo i skryłam się w gałęziach. Gdy zauważyłam męża pod drzewem zamarłam. Śmiesznie było widzieć jak stoi tam na dole, czuje mnie ale nie widzi. Wołał mnie i wołał. W końcu zebrałam się i skoczyłam na dół. Nie przypuszczałam, że nie wyjdzie mi to tak jak chciałam i wylądowałam w ramionach Edwarda.
-Mam cię.-zawołał.
-Ahh ale to ja miałam cię zaskoczyć.
-A wyszło na odwrót. I jak najedzona?
-Yhym. Więcej nie zmieszczę.
-No to wracamy. –W drodze powrotnej tak jak  poprzednio ścigaliśmy się. Tym razem wygrał Edward. Gdy do niego dobiegłam stał oparty o drzwi do domu i czekał na mnie. Weszliśmy do domu, ale siostry Edwarda już nie było. Zdziwiłam się bardziej gdy weszłam do pokoju Renesmee zobaczyć czy śpi. Jej też nie było.
-Edward!!!!
-Spokojnie, Rose zabrała ją ze sobą.
-Ale dlaczego?
-Bo ją o to poprosiłem.
-Nie mówiąc mi o tym?
-Nie.
-Może mi to wytłumaczysz?
-No dobrze. Poprosiłem siostrę aby wzięła ze sobą naszą córkę do domu, po to abyśmy mieli wolny wieczór.
-Ty, intrygancie.
-Tak, wiem jestem genialny.
-Czy ja wiem.
-Ej. To ja to dla ciebie robię a ty mi nie przyznajesz racji. Pfff.
-Ok, ok daj mi piętnaście minut i ci to wynagrodzę.
-Nie mogę się doczekać. –Pobiegłam do sypialni, wyjęłam z szafy seksowną koronkową bieliznę. I pobiegłam do łazienki. Umyłam włosy, zęby. Ogoliłam nogi. Po dziesięciu minutach byłam gotowa.
-Jestem już. –Powiedziałam stojąc w drzwiach, jedną ręką oparta o futrynę.
-Jesteś najpiękniejszą żoną na świecie.  Mówiłem ci to?
-Czy ja wiem, może z raz. –Wskoczyłam do łóżka. Edward zaczął mnie całować. Zapowiadała się cudowna noc…………



Mam nadzieję, że się podobał. Następny rozdział jak będzie 6666 wejść :D I minimum 20 komentarzy. Do nexta :******





Nowy rozdział :D

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nowy rozdział !!!!

Uwaga nowy rozdział pojawi się już w tym tygodniu.
jak tylko pod tym postem bedzie 15 komentarzy :D
:DDDD


KriStew